Pierwszy rok funkcjonowania „Bocheńskiej Złotej Rączki” i „Bocheńskiej Taksówki dla Seniora” przyniósł niewielką liczbę zrealizowanych usług, ale nie podważył sensu istnienia tych programów. Podczas grudniowej sesji Rady Miasta Bochnia radni skupili się na kosztach promocji i skuteczności docierania z informacją do seniorów. Rozmawiano też o potrzebie dostosowania miejskich regulaminów zielonych siłowni i placów zabaw do zmieniających się warunków klimatycznych.
W porządku obrad grudniowej sesji Rady Miasta Bochnia znalazł się punkt zatytułowany: „Roczna informacja na temat funkcjonowania Gminnego Programu Pomocy „Bocheńska Złota Rączka”, „Bocheńska Taksówka dla Seniora” oraz innych Regulaminów obowiązujących w mieście (Rynek, Planty Salinarne, place zabaw)”. Choć omawiany zakres obejmował także inne kwestie porządkowe, to właśnie programy skierowane do seniorów zdominowały tę część obrad.
47 usług w 2025 roku
Jak już informowaliśmy, zgodnie ze sprawozdaniem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bochni, do listopada 2025 roku zrealizowano łącznie 44 usługi (30 przejazdów taksówką oraz 14 napraw domowych), na co wydano blisko 3,8 tys. zł, przy kosztach promocji przekraczających 4,3 tys. zł. Jak poinformował dzień przed sesją, podczas posiedzenia Komisji Prawa i Spraw Obywatelskich, dyrektor MOPS Norbert Paprota, dane te uległy nieznacznej korekcie – ostatecznie odnotowano 33 przejazdy taksówką, co łącznie dało 47 zrealizowanych usług.
Podczas sesji radny Ireneusz Sobas, przewodniczący Komisji Prawa i Spraw Obywatelskich, przedstawił najważniejsze wnioski płynące z rozmowy radnych z dyrektorem MOPS-u.
– Stwierdziliśmy nikłe wykonanie tych środków zapisanych w budżecie Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w bieżącym roku, ale z rozmowy z panem dyrektorem doszliśmy do wniosku, że tak się po prostu musiało stać. To są świeże programy, one dopiero się w tej chwili jakoś przebijają do świadomości społecznej. Trzeba też przełamać pewną dozę nieufności wśród osób starszych, a do nich są głównie adresowane te programy. Także z pełni zrozumieliśmy sytuację tegoroczną i poparliśmy, żeby ten projekt był kontynuowany w przyszłym roku – powiedział Ireneusz Sobas.
– Trzeba życzyć sukcesu temu projektowi. Oczywiście nie jest bez wad, są jakieś różne zastrzeżenia do niego, ale myślę, że to wszystko na etapie wdrażania i realizacji można zrobić – dodał radny Ireneusz Sobas.
Więcej na promocję niż świadczenia
Najwięcej emocji wzbudziła relacja kosztów promocji do realnej wartości udzielonej pomocy. Radny Bogdan Kosturkiewicz zwrócił uwagę na „kuriozalną” sytuację, w której więcej środków pochłonęły ulotki i plakaty niż same świadczenia. Z jego ust padła konkretna propozycja jak dotrzeć do seniorów taniej i skuteczniej. Radny zasugerował wykorzystanie decyzji podatkowych wysyłanych do mieszkańców na początku roku i na odwrocie druków urzędowych zamieszczenie informacji o programach.
Do tej propozycji odniosła się radna Jolanta Michałowska, wskazując, że nie wszyscy potencjalni beneficjenci są właścicielami nieruchomości. Zauważyła, że wielu seniorów mieszka w zasobach spółdzielni mieszkaniowych, dlatego taka forma komunikacji może do nich nie dotrzeć. Zaproponowała ponowienie informacji w kościołach, podkreślając, że to jedno z miejsc, gdzie starsi mieszkańcy pojawiają się regularnie.
Pojawiła się również sugestia rozszerzenia programów na osoby z niepełnosprawnościami (obecnie jest dla osób powyżej 65 roku życia), zwłaszcza z orzeczonym znacznym stopniem niepełnosprawności, które – jak podkreśliła radna Sylwia Pachota-Rura – często są niesamodzielne.
MOPS broni wydatków na promocję
Odnosząc się do krytyki wydatków na promocję wicedyrektor MOPS Małgorzata Moskalik podkreśliła, że oba programy są usługami społecznymi, które – aby mogły realnie pomóc seniorom – muszą zostać odpowiednio wypromowane. Jak zaznaczyła, „żeby coś sprzedać, trzeba to zareklamować”, a zaplanowane środki miały służyć właśnie dotarciu z informacją do osób starszych.
Wyjaśniła, że do końca listopada na promocję wydano 4 305,90 zł, a wiele działań informacyjnych prowadzono bezkosztowo, przy zaangażowaniu pracowników MOPS i dyrekcji. Zwróciła uwagę, że programy są na wczesnym etapie realizacji i z założenia nie będą masowe, bo „to zawsze będzie usługa indywidualnie dedykowana”.
Podkreśliła też swoje bezpośrednie doświadczenia z kontaktów z beneficjentami, przekonując, że poniesione koszty były uzasadnione. – Proszę mi wierzyć, że te nieco ponad 4 300 zł były warte tej promocji, bo to jest ogromna pomoc – argumentowała Małgorzata Moskalik, dodając, że szczególnie w przypadku „Złotej Rączki” seniorzy często nie mieliby innej możliwości uzyskania wsparcia, a oferta MOPS budzi większe zaufanie niż usługi rynkowe.
W jej ocenie budowanie zaufania wśród seniorów wymaga czasu i dalszych działań, a w przyszłości konieczne będzie zarówno pogłębianie diagnozy ich potrzeb, jak i ponoszenie kolejnych kosztów promocji. Przypomniała również, że informacje o programach były przekazywane różnymi kanałami – m.in. w parafiach – i że przeprowadzony przez nią sondaż potwierdził trafność wybranych form komunikacji.
Gdzie szukać bocheńskiego seniora?
W dyskusji nad kanałami komunikacji radni wskazywali na specyfikę grupy docelowej. Choć MOPS wykorzystywał m.in. media społecznościowe, parafie, przychodnie i kluby seniora, radni sugerowali, że kluczem jest bezpośredniość i prostota przekazu np. w formie ulotek.
Radna Urszula Golińska oceniła, że choć program jest na wczesnym etapie, odpowiada na realne potrzeby mieszkańców. Odnosząc się do kosztów promocji, zwróciła uwagę na ograniczony dostęp części seniorów do internetu i mediów społecznościowych, co uzasadnia stosowanie tradycyjnych form informacji. Podkreśliła, że druk ulotek nie jest nadmiernym obciążeniem finansowym, a materiały powinny być proste i jasno tłumaczyć zasady korzystania z programu.
Podobnie wypowiedział się przewodniczący Rady Miasta Jan Balicki, który zwrócił uwagę, że przekazywane seniorom informacje ustne często szybko umykają, dlatego kluczowe znaczenie mają trwałe, proste formy komunikacji. W jego ocenie najlepiej sprawdzają się niewielkie ulotki, dostępne w miejscach często odwiedzanych przez osoby starsze, m.in. w przychodniach.
Podkreślił też potrzebę łączenia różnych kanałów dotarcia np. ogłoszeń parafialnych z pozostawianiem materiałów informacyjnych. – Chyba najwłaściwszą formą dotarcia do nich, taką trwale pozostającą w ich pamięci jest właśnie ta forma takich niewielkich, małych karteczek ulotkowych – mówił Jan Balicki, przewodniczący Rady Miasta Bochnia.
Regulaminy a zmiany klimatu
Oprócz programów senioralnych, radni pochylili się nad funkcjonowaniem miejskich regulaminów na Rynku, Plantach Salinarnych i placach zabaw. Tu głównym problemem okazały się siłownie zewnętrzne i ich sezonowe wyłączanie z użytku.
– Nieustająco będę wnioskował, by w tych regulaminach siłowni zewnętrznych uwzględnić nasze zmiany klimatyczne i to, że mimo regulaminów jakie są, w listopadzie, grudniu, styczniu, lutym i tak osoby, które mają ochotę ćwiczą tam, czyli de facto łamią prawo. Prosiłbym, żeby uwzględnić te sytuacje i zapisać je w odpowiedni sposób w formie tychże regulaminów – zaapelował przewodniczący rady Jan Balicki.
– Ten wniosek, o którym pan przewodniczący mówił, był po raz kolejny powtórzony na Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, bo na nowe regulaminy uwzględniające właśnie zmiany klimatyczne czy okres zimowy, żeby były place zabaw i siłownie otwarte, czekamy już chyba od początku tego mijającego roku. Wiem, że przez panią radną Ulę Golińską był ten wniosek składany. Wielokrotnie ponawialiśmy te prośby. Cały czas dostajemy informacje, że się tym urząd zajmie, więc prosiłbym o mobilizację czasową, żebyśmy w końcu jednak otrzymali te nowe regulaminy – zwrócił uwagę radny Patryk Salamon.
Czytaj również:










