Królówka. Podejrzane beczki na opuszczonej posesji. Sprawę bada prokuratura – WIDEO

-

Służby zaalarmowano w miniony piątek. Na miejscu pojawili się strażacy i policja, powiadomiono prokuraturę. Na razie nie wiadomo co znajduje się w beczkach na terenie posesji w Królówce (gm. Nowy Wiśnicz), ale podejrzewa się, że mogą to być zgromadzone tu nielegalnie odpady. W sprawie ruszyło śledztwo – ustalił Bochnianin.pl.

Leżący nad niewielkim potokiem budynek stoi opuszczony od kilku lat. Mieszkańcy opowiadają, że kiedyś był tu bar i pizzeria. Ale od dawna nic się tu nie dzieje. Za budynkiem, od strony potoku – dzikie chaszcze. Z przodu zniszczone ogrodzenie, kostka brukowa przerastająca trawą. Na pierwszy rzut oka widać, że to miejsce nie ma gospodarza.

A jednak coś się tu w ostatnim czasie działo. Budynek stoi przy głównej drodze, wzdłuż ogrodzenia jest plac, na którym podobno ostatnio zaparkowała duża ciężarówka, z której pod osłoną nocy coś wyładowywano. Niektórzy mówią, że były dwa transporty.

Co do tego, że coś tutaj zwieziono – nie ma żadnych wątpliwości. Przy budynku pojawiły się palety, a na nich beczki i pojemniki z nieznaną zawartością. Palet jest w sumie 35. Według nieoficjalnych informacji kolejne znajdują się wewnątrz budynku.

Co ciekawie, na posesji pozostał wózek paletowy – trudno powiedzieć, czy porzucony tutaj w pośpiechu, czy pozostawiony w oczekiwaniu na kolejny dowóz.

Tajemnicze okoliczności pojawienia się ładunku z nieznaną zawartością budzą niepokojące skojarzenia z podobnymi tego typu zdarzeniami w Polsce. Choćby przypadku z zeszłego roku w miejscowości Dołęga na terenie powiatu brzeskiego – właściciel działki wynajął ją firmie, która miała tam gromadzić sprzęt budowlany. Z dnia na dzień pojawiły się tam jednak beczki z odpadami, a po firmie i osobie do kontaktu ślad zaginął, umowa okazała się być spisana na fałszywe dane. Prokuratorskie śledztwo umorzono, a właściciel działki i gmina na terenie której ona leży, zostali z problemem, którego do dziś nie rozwiązano.

Takie incydenty mają miejsce w całej Polsce. Okazują się one być sposobem na pozbycie się (poprzez podrzucenie komuś) odpadów, których utylizacja jest np. nieopłacalnie droga.

Czy rzeczywiście takie skojarzenie jest uprawnione i z podobnym przypadkiem mamy do czynienia w Królówce? Wyjaśni to prokuratorskie śledztwo.

– Postępowanie przejął wydział śledczy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Zbadamy wszelkie okoliczności, w pierwszym rzędzie będziemy ustalać, na ile niebezpieczne są to odpady, jeśli będzie trzeba, powołamy odpowiedniego biegłego – powiedział w środę w rozmowie z Bochnianin.pl prokurator Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy tarnowskiej prokuratury. Podkreślił, że śledztwo dopiero wystartowało: – Gromadzimy materiały. Jeśli ustalimy, że ktoś zawinił, to będziemy go ścigać.

Tymczasem od piątku posesji, na której znajdują się tajemnicze beczki i pojemniki z nieznaną zawartością, 24 godziny na dobę pilnuje policja.

PODOBNE ARTYKUŁY

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia

styczeń, 2023