Amerykańska koszykarka Britney Jones, która w minionym sezonie była jedną z liderek Contimax MOSiR Bochnia, żegna się z kibicami. W mediach społecznościowych klubu opublikowano krótkie nagranie z lotniska, a sama zawodniczka zamieściła później emocjonalny wpis na Instagramie.
„BJ” zagrała we wszystkich 24 meczach sezonu, każdy z nich rozpoczynając w pierwszej piątce. Amerykańska rozgrywająca notowała średnio 16,5 punktu w ponad 30 minutach gry, będąc drugą strzelczynią zespołu. Jej atutem była wszechstronność w ataku – trafiała zarówno z dystansu (40,3% za trzy), jak i po wejściach pod kosz, a przy tym utrzymywała wysoką skuteczność rzutów wolnych (83,9%). Jones dokładała również 3,5 zbiórki i 3,3 asysty na mecz.
Ale Britney Jones zapamiętana zostanie w Bochni także, a może przede wszystkim, ze względu na swoją osobowość, otwartość, uśmiech i niezwykle pozytywne interakcje z kibicami.
W historycznym, debiutanckim sezonie Contimax MOSiR Bochnia w ekstraklasie, zespół zajął 9. miejsce (w stawce 12 zespołów, zabrakło 1 pkt do play-off).
„Bochnia fans… a właściwie Bochnia family”
W nagraniu skierowanym do kibiców zawodniczka podkreśliła, że miniony sezon był dla niej wyjątkowym doświadczeniem.
– Kibice z Bochni… a właściwie rodzino z Bochni! Bardzo dziękuję za przyjęcie mnie w tym sezonie. To była szalona jazda. Nie zamieniłabym jej na nic innego – powiedziała. – Dziękuję, dziękuję, dziękuję za tak niesamowity sezon. Od kibiców, przez najmłodsze dzieci, po dorosłych – naprawdę jesteśmy wam wdzięczni. Kochamy was. Dziękuję bardzo. Do zobaczenia następnym razem! – dodała.
„Zostawiłam w Bochni kawałek serca”
Jeszcze więcej emocji znalazło się w opublikowanym później wpisie na Instagramie. Jones przyznała, że moment wyjazdu jest dla niej „słodko-gorzki”.
Jak napisała, jest gorzki, ponieważ czas uciekł a życzyłaby sobie, abyśmy mieli go więcej. Jednocześnie jest słodki, bo dzięki temu sezonowi poznała wielu wspaniałych ludzi.
Koszykarka zwróciła się bezpośrednio do kibiców:
„Mojej rodzinie z Bochni – bardzo was kocham. Dziękuję każdemu z was za tę niesamowitą przygodę. Wasz doping, uściski, uśmiechy, pocałunki i prezenty nigdy nie zostaną zapomniane. Mogę szczerze powiedzieć, że zostawiłam w Bochni kawałek swojego serca.”
Nie zapomniała także o koleżankach z drużyny.
„Do moich koleżanek z zespołu – jestem z nas dumna. Kiedy było trudno, trzymałyśmy się razem i wierzyłyśmy, że każdy mecz może być nasz. Walczyłyśmy do końca, nawet mimo kontuzji. Z nikim innym nie chciałabym przeżyć tej przygody.”






















