Analiza statystyk koszykarek, które w obecnym sezonie grały w barwach debiutującego w ekstraklasie Contimax MOSiR Bochnia, może zaskakiwać – wiele z nich zanotowało tu jeden z najlepszych, bądź wręcz najlepszy sezon w karierze. Jednocześnie wyniki – 10 zwycięstw w 24 meczach – pokazują, że w sezonie, w którym raczej skazywano nas na pożarcie, w Bochni był pomysł na grę, na to by zespół był „jakiś”, i w miarę możliwości nie stanowił tylko tła dla rywali.
Beniaminek Orlen Basket Ligi Kobiet z oczywistych względów nie mógł pozwolić sobie na budowę składu opartego na uznanych gwiazdach ligi. W Bochni postawiono więc na inny model – zawodniczki szukające swojej szansy, odbudowy lub kolejnego kroku w karierze. Jak pokazuje przebieg sezonu i indywidualne statystyki, ten plan przyniósł wymierne efekty.
Martyna Walczak, środkowa o wzroście 190 cm, w Bochni stała się nowoczesną „stretch-5”, trafiając rekordowe 30 rzutów za trzy punkty (34.9%) i notując niemal double-double w każdym meczu (13.9 pkt i 8.5 zb).
Spektakularnym przykładem wykorzystania atutów zawodniczki jest Daria Dubniuk. W Bochni ukraińska koszykarka przestała być jedynie zmienniczką, a przygotowana została do roli liderki z wykorzystaniem jej „instynktu killera” – i w pierwszych trzech meczach sezonu podniosła swoją średnią punktową z 8.3 do aż 17.3 pkt (!). Gdyby nie fatalna kontuzja, która wyłączyła ją z gry, pewnie bylibyśmy w tym sezonie świadkami jeszcze niejednego jej genialnego występu…
Doświadczona 38-letnia Britney Jones w tym sezonie grała statystycznie najlepszy basket w trwającej 4 lata swojej polskiej karierze – 16.5 pkt na mecz i rekordowe 30 minut spędzane na boisku. Sierra Moore otrzymała rolę totalnej liderki, co zaowocowało znacznie lepszymi występami niż rok temu w Polonii Warszawa i wszechstronnością na poziomie 17.9 pkt (była piątym strzelcem ligi w sezonie zasadniczym!), 8.2 zb i 5.6 asysty.
Marta Marcinkowska w Bochni odzyskała zaufanie, którego brakowało jej w poprzednim sezonie w Enerdze Toruń – jej średni czas na boisku wzrósł z 14 do 23 minut. Pozwoliło jej to niemal podwoić swój dorobek punktowy (z 5.7 na 9.3 pkt na mecz). Zanotowała rekordowy dorobek w rzutach za trzy punkty – trafiła 31 „trójek”, przy skuteczności ponad 31% (to jej najlepszy wynik procentowy w karierze na poziomie ekstraklasy, pobiła nawet statystyki z jej najlepszych sezonów w Pruszkowie – 28.6%, czy Gdyni – 29.8%).
Marta Wdowiuk po kilku latach spędzonych w 1. lidze wróciła do ekstraklasy jako znacznie dojrzalsza koszykarka. Dostała rolę startowej silnej skrzydłowej, co pozwoliło jej znów rozegrać dobry sezon, tym razem na poziomie OBLK. Była kluczowym elementem wysokiej efektywności zespołu, wnosząc zarówno punkty, jak i solidną walkę o zbiórki.
Alicja Jarząb po kilku latach bycia rezerwową w Sosnowcu, w Bochni rozwinęła skrzydła i stała się startową rzucającą. Kornelia Bukowczan rosła w oczach w trakcie sezonu, ostatecznie podwoiła swoje statystyki z zeszłego roku m.in. rzucając 30 „trójek”…
To wszystko przełożyło się na wyniki zespołu, który choć przed sezonem raczej nie budził powszechnego respektu, to wkrótce okazało się, że jego zlekceważenie może się dla rywali źle skończyć. Na inaugurację Bochnia pokonała aktualnego wicemistrza Polski z Gorzowa Wielkopolskiego, w sezonie wygrała m.in. z Zagłębiem Sosnowiec, Energą Toruń, dwukrotnie ograła w derbach Małopolski Wisłę Kraków. W kilku przegranych meczach pokazała się z dobrej strony i gdyby nie brakło zimnej krwi w końcówkach, być może byłyby kolejne niespodzianki (u siebie z Poznaniem, na wyjeździe z Lublinem).
Ostatecznie niewiele zabrakło do awansu do play-off, ale praca sztabu i drużyny, w niełatwych okolicznościach związanych z kontuzjami, zaowocowała przyzwoitym jak na beniaminka sezonem, który dał wiele niezapomnianych emocji bocheńskim kibicom. Na dowód mamy kilka materiałów wideo…










