Gorzkie podsumowanie Jana Balickiego: „To może być pyrrusowy sukces”

-

Czwartkowa sesja Rady Miasta Bochnia upłynęła pod znakiem długiej dyskusji nad analizą funkcjonowania systemu gospodarki odpadami. Ponad dwugodzinna debata pokazała wątpliwości radnych dotyczące działania nowego systemu oraz jego organizacji. Na zakończenie obrad przewodniczący Rady Miasta Jan Balicki przedstawił podsumowanie, w którym odniósł się krytycznie do działań urzędników i władz miasta.

Wypowiedź Jana Balickiego była zwieńczeniem burzliwej debaty, którą relacjonowaliśmy na naszych łamach (link do tekstu głównego TUTAJ).

„Pyrrusowy sukces”

W trakcie dyskusji przewodniczący postawił pod znakiem zapytania ogłaszany przez miasto „sukces” związany z wyborem tańszej oferty w przetargu. Wyraził obawę, że cenę za to zapłaci miejska spółka i jej pracownicy.

Mam poważną wątpliwość, czy ten sukces w postaci wyboru tańszego odbiorcy nie będzie czasem pyrrusowym sukcesem, bo jeżeli się okaże, że nawet firma Tamax pozostanie na rynku jako wykonawca i będzie tę usługę wykonywała należycie, to proszę pamiętać, że zostaje BZUK. Jeśli nie będzie podwykonawcą to będzie w trudnej sytuacji ekonomicznej – zwrócił uwagę Jan Balicki.

Poczucie niepewności i obrona miejskiej spółki

Jan Balicki rozpoczął od podkreślenia skali problemu, wskazując, że tak trudnych rozmów o odpadach Bochnia nie widziała od dawna. – Zaryzykuję stwierdzenie, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat tematyce odbioru śmieci nie poświęciliśmy tak długiej dyskusji, w dodatku z takim poczuciem niepewności – mówił Jan Balicki.

W swoim wystąpieniu stanął w obronie Bocheńskich Zakładów Usług Komunalnych, zwracając uwagę na specyfikę pracy w tej branży. Przewodniczący podkreślił, że miejska spółka operuje w wyjątkowo wymagającym otoczeniu: – BZUK jest spółką miejską, która pracuje w najtrudniejszych warunkach – nie ma co porównywać do MPEC-u czy MPWiK-u. To firma, która z racji kontaktu z mieszkańcami i oceny pracy na każdym kroku jest pod największym rygorem.

KIO i „żałosna” specyfikacja

Wiele miejsca Balicki poświęcił błędom, jakie jego zdaniem popełniła strona miejska przy przygotowywaniu przetargu, który wygrała firma Tamax ze Skawiny. Odniósł się przy tym bezpośrednio do wyroku Krajowej Izby Odwoławczej.

Według przewodniczącego, orzeczenie to jest dla miasta sygnałem alarmowym: – Orzeczenie KIO wyraźnie wskazuje, że miasto mogło zrobić zdecydowanie więcej, by do takiej sytuacji nie doprowadzić. Nie musielibyśmy się dziś martwić o kamery, GPS-y czy instalacje, które okazują się nieaktualne, bo bazowaliście państwo tylko na oświadczeniach.

Jan Balicki nie gryzł się w język, oceniając techniczne wymagania postawione nowemu wykonawcy, twierdząc wprost: – Specyfikacja sprzętu w moim odczuciu jest żałosna.

Wyraził przy tym żal, że miasto w ostatnich dwóch latach nie zrobiło wystarczająco dużo, by realnie wzmocnić BZUK, zamiast teraz wytykać spółce brak rozwoju.

Apel o zmianę stylu zarządzania

Jan Balicki zaapelował też do władz miasta o przejście od deklaracji do czynów. Przewodniczący wypunktował nadużywanie czasu przyszłego w wypowiedziach burmistrzów i urzędników.

Nie można tylko bić się w czyjeś piersi, trzeba uderzyć się w swoje. Byłoby o wiele lepiej, gdybyśmy używali czasu przeszłego: „zrobiliśmy”, „wykonaliśmy”, a nie tylko teraźniejszego: „pracujemy”, „myślimy”, „załatwiamy” i przyszłego: „będziemy mieli” – punktował Jan Balicki, dodając z goryczą, że „weryfikacja tych deklaracji wygląda bardzo smutno”.

Czytaj również:

PODOBNE ARTYKUŁY

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia