Jolanta Michałowska zwróciła się do przewodniczącego Rady Miasta o podjęcie działań w związku z sytuacją, do której doszło podczas XXVII sesji, w trakcie tajnego głosowania nad wyborem drugiego wiceprzewodniczącego. Radna chce żeby Jan Balicki zawiadomił prokuraturę, ale ten na gorąco ocenia: – To chyba trochę przesada, żeby takie sprawy były rozpatrywane przez prokuraturę, ale zobaczymy…
W piśmie Jolanta Michałowska zwraca uwagę, że jeden z radnych – Leszek Stabrawa – pobrał kartę do głosowania, jednak nie oddał głosu i nie wrzucił jej do urny. Radna ocenia, że doszło do naruszenia procedur oraz zasad funkcjonowania organu stanowiącego gminy. Wskazuje również, że karta do głosowania może być traktowana jako dokument urzędowy, a jej wyniesienie poza salę obrad może rodzić konsekwencje prawne. W związku z tym zwróciła się do przewodniczącego Rady Miasta o podjęcie działań wyjaśniających, w tym zawiadomienie prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.
Dodatkowo, zdaniem radnej, sprawa godzi w autorytet Rady Miasta i podważa zaufanie mieszkańców do samorządu.
Leszek Stabrawa potwierdza, że sytuacja miała miejsce, co więcej – wyjaśnia, że nie oddał głosu z pełną premedytacją:
– Stałem i nadal stoję na stanowisku, że II wiceprzewodniczący w Radzie Miasta Bochnia jest niepotrzebny i ta funkcja nie ma racji bytu. Dlatego zupełnie świadomie zrezygnowałem z udziału w tym głosowaniu.
Radny wyjaśnia też, że z powodów rodzinnych musiał wcześniej opuścić sesję, ale gdy zorientował się, że zabrał ze sobą kartę do głosowania, wrócił (jeszcze w trakcie trwania sesji) i przekazał ją do biura rady, gdzie została zabezpieczona, spisano też stosowną notatkę służbową.
W rozmowie z Bochnianin.pl przewodniczący Rady Miasta Bochnia Jan Balicki poinformował, że do urzędu wpłynęło pismo radnej dotyczące sytuacji z wyniesieniem karty do głosowania, jednak sam jeszcze się z nim szczegółowo nie zapoznał. Podkreślił, że sprawa zostanie przeanalizowana, a stanowisko będzie konsultowane z prawnikami. Jednocześnie zaznaczył, że w jego wstępnej ocenie temat może nie wymagać dalszych kroków:
– Sprawdzimy, przeanalizujemy i udzielimy odpowiedzi pani radnej, stosownie do jej wniosku oraz przede wszystkim do oceny prawników. Na ten moment moje odczucie jest takie, że to chyba trochę przesada, żeby takie sprawy były rozpatrywane przez prokuraturę, ale zobaczymy – powiedział Jan Balicki.
Na marginesie, jest to kolejny incydent z głosowaniem w tej kadencji rady miasta. Bohaterką poprzedniego była radna, która podczas jednego z głosowań oddała głos na tablecie nieobecnej koleżanki. Sprawa trafiła do prokuratury, a potem do sądu. O sprawie szeroko pisaliśmy tutaj:










