Wpis radnego z Niepołomic Jakuba Stachaczyka wywołał gorącą dyskusję w mediach społecznościowych. Tematem była krakowska Strefa Czystego Transportu (SCT) i postulat „działań symetrycznych”, ale punktem zapalnym okazał się „eksperyment” przeprowadzony przez radnego, który policzył samochody z krakowskimi rejestracjami podczas majówki w Niepołomicach.
„Kraków korzysta za darmo, a chce pobierać opłaty”
Radny postanowił zweryfikować skalę ruchu turystycznego w swojej gminie. Jak relacjonuje, podczas majowego weekendu przeprowadził własne obserwacje w rejonie rynku i Puszczy Niepołomickiej. Zliczył łącznie 532 samochody.
Jak podaje:
- 76,5 proc. aut miało rejestracje krakowskie (KR i KK),
- 16,5 proc. – tablice z powiatu wielickiego (KWI),
- 7 proc. – inne.
Na tej podstawie wysnuł wniosek, że „ponad trzy na cztery samochody” w tym czasie pochodziły z Krakowa. W jego ocenie pokazuje to skalę napływu mieszkańców miasta do Niepołomic.
Jednocześnie podkreśla, że choć ruch turystyczny przynosi zyski przedsiębiorcom, to dla mieszkańców oznacza ogromne utrudnienia – tłok, korki i problemy z dostępem do przestrzeni publicznej.
„Czas na działania symetryczne”
W swoim wpisie radny zapowiada konkretne działania. Wśród nich:
- wprowadzenie płatnych parkingów w najbardziej obleganych miejscach,
- współpracę z innymi gminami wokół Krakowa,
- wywieranie presji na władze Krakowa.
Kluczowe znaczenie – jego zdaniem – ma jednak zaplanowane na 24 maja referendum w sprawie odwołania prezydenta i rady miasta Krakowa. Jak argumentuje, zmiana władzy mogłaby doprowadzić do wycofania się z SCT i innych opłat.
– To najbardziej realna szansa na zatrzymanie tych pomysłów – ocenia.
Komentarze: „badanie bez sensu”, „strzelanie sobie w stopę”
Pod wpisem pojawiły się dziesiątki komentarzy – w większości krytycznych wobec argumentacji radnego.
Najczęściej powtarzający się zarzut dotyczył samej metodologii „badania”. Internauci zwracali uwagę, że dziś tablice rejestracyjne nie są wiarygodnym wskaźnikiem miejsca zamieszkania.
– Nie ma obowiązku zmiany tablic po zakupie auta czy przeprowadzce. Wiele osób w Niepołomicach jeździ na krakowskich numerach – pisali komentujący.
Wskazywano również na popularność leasingów i samochodów firmowych, które często rejestrowane są w dużych miastach, niezależnie od miejsca użytkowania.
„Przyjezdni zostawiają pieniądze”
Drugim silnym wątkiem była kwestia ekonomii. Wielu mieszkańców podkreślało, że ruch turystyczny to realne zyski dla lokalnych przedsiębiorców.
– Wprowadzając ograniczenia, uderzycie przede wszystkim w gastronomię i usługi – ostrzegali.
Nie brakowało też opinii, że zamiast walczyć z przyjezdnymi, gmina powinna lepiej zarządzać ruchem i infrastrukturą.
Zarzut niespójności
Część komentujących zwróciła uwagę na – ich zdaniem – sprzeczność w stanowisku radnego.
– Krytykuje pan opłaty i strefy w Krakowie, a jednocześnie proponuje podobne rozwiązania u siebie – wskazywano.
Pojawiły się też głosy, że problemem nie są mieszkańcy Krakowa, lecz decyzje władz miasta, na które sami krakowianie nie zawsze mają wpływ.
Emocje i polityka
Dyskusja szybko wyszła poza merytoryczne argumenty. W komentarzach pojawiły się wątki polityczne, ostre oceny władz oraz wzajemne oskarżenia.
Nie zabrakło również głosów popierających radnego i postulujących „twardą odpowiedź” wobec Krakowa, ale były one wyraźnie w mniejszości.










