Grażyna Kuliszewska nie żyje. Mąż zidentyfikował zwłoki wyłowione z Uszwicy

-

Zaginiona dwa miesiące temu 34-letnia Grażyna Kuliszewska nie żyje. Zwłoki wyłowione w zeszłym tygodniu z rzeki Uszwicy zidentyfikował w poniedziałek mąż poszukiwanej kobiety, który specjalnie w tym celu przyjechał z Anglii.

Zaginięcie

Grażyna Kuliszewska, mieszkająca wraz z mężem i 5-letnim synem od kilkunastu lat w Londynie, zniknęła bez śladu na początku stycznia. Rodzina przebywała w tym czasie w Polsce, w rodzinnym Borzęcinie (powiat brzeski).

Według relacji męża wieczorem 3 stycznia, po wspólnym ułożeniu syna do snu, żona poinformowała, że wychodzi jeszcze do ojca. Na drugi dzień miała wracać samolotem na Wyspy (mąż z synem jechali samochodem). Małżonkowie już się nie widzieli. Po dotarciu do Londynu i w obliczu braku kontaktu z żoną, mąż zgłosił jej zaginięcie miejscowej policji.

Wiadomo, że kobieta nigdy na lotnisko nie dotarła.

Poszukiwania

Od tamtego czasu Grażyny Kuliszewskiej szukali bliscy, znajomi, policja i wynajęty przez męża prywatny detektyw. Na jaw zaczęły wychodzić różne szczegóły relacji małżeńskich i rodzinnych z przeszłości.

Sprawa stała się medialna, na portalach społecznościowych internauci na wszelkie sposoby na przemian snuli i obalali rozmaite teorie związane z zaginięciem kobiety. Emocje dodatkowo podgrzewał wątek ujawnionego romansu zaginionej z mieszkającym w Londynie Kurdem.

Zwłoki w Uszwicy

W miniony czwartek sekcja poszukiwawcza małopolskiej policji realizująca czynności wzdłuż brzegów Uszwicy w miejscowości Bielcza (5 km od Borzęcina), znalazła w nurcie rzeki ludzkie zwłoki – były w zaawansowanym stanie rozkładu, oceniono że musiały przebywać w wodzie kilka tygodni.

Dzień później przeprowadzono sekcję, ale śledczy są oszczędni w udzielaniu informacji. Rzecznik prasowy tarnowskiej prokuratury okręgowej Mieczysław Sienicki poinformował: – W trakcie sekcji zabezpieczono szereg materiałów do dalszych badań. Dopiero te badania, po uzyskaniu konkretnych wyników i po ich przeanalizowaniu, biegli będą mogli określić przyczynę zgonu i ewentualnie mechanizm. Do tego czasu nie można wskazać w sposób kategoryczny co było przyczyną śmierci.

W poniedziałek ciało okazano mężowi zaginionej kobiety. Ten dokonał identyfikacji. – Była możliwa tylko poprzez znaki szczególne na ciele (tatuaż i biżuteria) – poinformował detektyw Bartosz Weremczuk.

Mąż kobiety jest obecnie przesłuchiwany przez śledczych.

To nie koniec

To smutny finał poszukiwań, ale nie koniec tajemniczej historii. Wciąż nie wiadomo jaka była przyczyna śmierci kobiety i jak jej ciało znalazło się w Uszwicy.

Śledztwo trwa.


PODOBNE ARTYKUŁY

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia

październik, 2022

X