10 lat rządów Stefana Kolawińskiego. Bogdan Kosturkiewicz: Polityka burmistrza skutkuje tragiczną sytuacją finansową miasta

-

Specjalnie dla redakcji Bochnianin.pl 10 lat rządów burmistrza Bochni Stefana Kolawińskiego komentuje Bogdan Kosturkiewicz (Prawo i Sprawiedliwość), wieloletni radny miejski, burmistrz Bochni w latach 2006-2010, a obecnie przewodniczący Rady Miasta Bochnia.

Jak ocenia Pan 10 lat rządzenia Bochnią w wykonaniu Stefana Kolawińskiego? Czy Stefan Kolawiński jest dobrym burmistrzem? Co przez te 10 lat było najbardziej pozytywne, a co negatywne?

Bogdan Kosturkiewicz:Myślę, że Stefanowi Kolawińskiemu udaje się utrzymać władzę dzięki skutecznym balansowaniu pomiędzy środowiskami prawicy, a środowiskiem postkomunistów, które podczas ostatnich trzech wyborów udzieliło mu mocnego poparcia. Przykładem politycznego sprytu burmistrza mogą być ostatnie wybory prezydenckie. Z jednej strony Stefan Kolawiński przymilał się prawicy występując o nadanie honorowego obywatelstwa Andrzejowi Dudzie, z drugiej nadużywając władztwa publicznego szykanował właścicieli nieruchomości reklamujących tego kandydata.

Brak jednoznacznych przekonań politycznych i moralnych, poparty ogromną dawką hejtu sponsorowanego podatkami bocheńskich podatników umożliwił mu trzykrotne odniesienie zwycięstwa w wyborach. Przykładem politycznego instynktu samozachowawczego obecnego burmistrza jest utworzenie kilkudziesięciu nowych miejsc pracy w urzędzie i miejskich jednostkach organizacyjnych. W tym przypadku jego działania były konsekwencją realizacji starej doktryny socjalistów, zgodnie z którą większy pożytek dla ludowej władzy stanowi marnie nagradzany urzędnik, niż bezrobotny towarzysz na ulicy.

O wiele gorzej wypada ocena obecnego burmistrza, gdy przyglądniemy się skuteczności pozyskiwania środków z funduszy unijnych i rządowych. W miarodajnych rankingach, organizowanych przez niezależne instytucje naukowe, Bochnia spadła z 17. miejsca w Polsce, jakie zajmowała w 2010 roku, do drugiej setki. Należy docenić pozyskanie przez Stefana Kolawińskiego środków na dofinansowanie remontu śródmieścia, czy budowy tężni oraz węzła przesiadkowego Park&Ride. O ile wybudowanie tężni przyczynia się do rozwoju atrakcyjności turystycznej Bochni, to sprzeczny z życzeniami mieszkańców zakres i fatalne wykonanie remontów w ramach tzw. rewitalizacji doprowadziło do likwidacji wielu miejsc pracy w centrum miasta oraz nieodwracalnych zniszczeń zabytkowych kamienic. Odrębną kwestią jest katastrofalny nadzór nad realizacją węzła przesiadkowego Park&Ride, który zakończył się trwającym już kilka lat sporem sądowym z wykonawcą tego zadania.

Niepokoi również ilość przegranych sporów sądowych toczonych przez burmistrza. Ich konsekwencją jest konieczność wypłaty z miejskiej kasy odszkodowań o wartości kilkuset tysięcy złotych. Warto zauważyć, że obecnego burmistrza obciążają wyroki Sądu Rejonowego w Bochni oraz Sądu Okręgowego w Tarnowie w sprawie pobierania przez Urząd Miasta Bochnia tzw. „opłaty partycypacyjnej” za możliwość podłączenia się do sieci kanalizacji sanitarnej i wodociągowej. Sądy uznały bezprawność działań bocheńskich urzędników, których nieskutecznie usiłował bronić Stefan Kolawiński. Zatajenie informacji o wyrokach sądowych doprowadziło do przedawnienia ewentualnych roszczeń oszukanych mieszkańców Bochni. Sięgały one blisko miliona złotych.

Uprawianie przez burmistrza znanej nam z okresu PRL-u polityki woluntaryzmu gospodarczego skutkuje tragiczną sytuacją finansową miasta. Po wysprzedaży nieruchomości, zakupionych głównie w czasach rządów bocheńskiej prawicy i braku programu naprawczego nie ma pieniędzy nie tylko na bieżące remonty, lecz również na nocne oświetlenie ulic.

PODOBNE ARTYKUŁY

NAJNOWSZE

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia

styczeń, 2022

X