List radnego Jana Balickiego ws. artykułów o „tajnej” sesji

-

Radny Rady Miasta Bochnia Jan Balicki przysłał w weekend do naszej redakcji list, w którym odniósł się do ostatnich wydarzeń i publikacji dotyczących „tajnej” sesji.


Szanowny Panie Redaktorze Naczelny,

W swoim ostatnim felietonie: „Bochnia. Na sesji o „tajnej” sesji – FELIETON” przywołał Pan moje wystąpienie podczas sesji Rady Miasta (RM) w dniu 28 grudnia. Sposób przedstawienia przez redaktorów portalu Bochnianin.pl okoliczności podejmowania uchwały w sprawie zmiany zasad wypłaty diet oraz zwrotu kosztów podróży służbowej skłonił mnie do ustosunkowania się do przedstawionych przez Państwa informacji, bo zakończeniem felietonu była „refleksja na koniec”, kierowana głównie do radnych. Moim zdaniem na autorefleksję powinni się zdobyć także autorzy tekstów.

Cenię sobie rzetelną krytykę, która zmierza do rozwiązania problemu, a nie do personalnych ataków lub dezinformacji. Wiem, że nie jest to łatwe, gdyż wskazywanie błędów wymaga odwagi cywilnej, a doświadczenie wskazuje, że krytykowana osoba nie zawsze przyjmuje to właściwie. Rzeczowe uwagi, piętnujące nieodpowiednie zachowania, adresowane w sposób nienaruszający godności innych osób, mogą być istotnym narzędziem dla poprawy naszej rzeczywistości, bez ograniczania dziennikarskiego prawa oceny zdarzeń i faktów.

Wbrew temu co napisał Pan w felietonie z 29.12.2021 r.:  

„Na koniec Jan Balicki wyraził jeszcze swoje rozczarowanie lokalnymi mediami uznając, że „media powinny nas łączyć”. Trochę zaskakująca i idealistyczna to wizja, właściwie wykluczająca poruszanie przez dziennikarzy kontrowersyjnych tematów, bo te przecież z założenia są sporne i potrafią dzielić. Wiem, że chodziło o budowanie lokalnej wspólnoty, a nie stanie murem za władzą, ale mimo to, taka definicja roli mediów wydaje mi się mocno nietrafiona, albo co najmniej hm… niepełna.”

uważam, że z podstawowego obowiązku dziennikarza jakim jest „szacunek dla prawdy i prawa opinii publicznej do jej poznania” (punkt 1 Światowej Karty Etyki Dziennikarskiej z dnia 12.06.2019 r.) bezsprzecznie wynika, że głównym zadaniem dziennikarza powinno być dążenie do przedstawienia prawdy, niezależnie od tego jaka by ona nie była lub dla kogo byłaby (nie)wygodna. Właściwe, zdrowe relacje w rodzinie, grupie czy lokalnej wspólnocie mogą być zbudowane tylko na fundamencie prawdy. I z tego względu nie wyklucza to poruszania przez dziennikarzy kontrowersyjnych tematów, gdyż cel jest wspólny – dotarcie do prawdy.

W działalności publicznej najprostsza droga do prawdy wiedzie przez dostęp każdego członka lokalnej społeczności do źródła informacji. Temu, między innymi, miały służyć moje działania na rzecz wprowadzenia transmisji online z obrad rady miasta. Jako jej przewodniczący w poprzedniej kadencji zainicjowałem wprowadzenie takich transmisji na kilka lat przed tym, zanim stało się to obligatoryjne. Łatwo też może Pan sprawdzić, że na jednej z sesji Rady opowiedziałem się za tym, aby transmitowane były również obrady komisji (choć wniosek ten ostatecznie nie został przyjęty przez Radę).

W swojej działalności zawodowej i publicznej kieruję się zasadą transparentności i z tego też względu chciałbym zwrócić uwagę na kilka istotnych faktów bądź rozbieżności, które pojawiły się w artykułach, a które przybliżą Pana i czytelników do pełnego wyjaśnienia okoliczności związanych z podejmowaniem przedmiotowej uchwały.

Z oczywistych względów, choćby czasowych, a także pewnej spontaniczności, moja wypowiedź na sesji 28 grudnia nie mogła być kompletna w argumenty wskazujące na wątpliwości co do rzetelności i obiektywizmu autorów tekstów, do których się odwoływałem. Mimo, że nie wymieniłem ani nazwy portalu, ani autora/ów artykułów, do których się odnosiłem, to rzeczywiście miałem na myśli teksty, które ukazały się na „Bochnianinie”. 

Niejako uzupełniając więc moją wypowiedź z 28.12.2021 r., odniosę się zatem tylko do niektórych stwierdzeń, które ukazały się w tekstach „Bochnianina” w ostatnim czasie.

1. Tekst z 19 listopada 2021 r., czwarty akapit: „W gminach od 15 tys. do 100 tys. mieszkańców maksymalna wysokość diety wynosi 75% kwoty obliczonej według powyższych zasad. Dlatego do tej pory dla Bochni maksymalna dieta radnego wynosiła 2013,10 zł, a według nowych przepisów jest to 3220,96 zł”.

ZDANIE WPROWADZAJĄCE W BŁĄD:

Takie diety mogłyby być, gdyby radni je przyjęli. W rzeczywistości obowiązująca przez lata uchwała ustalała najwyższą dietę (dla przewodniczącego Rady) na poziomie 91 % podanych wyżej kwot, a w odniesieniu do „zwykłego radnego” na poziomie 38% z przywołanej kwoty maksymalnej.

W dalszej części artykułu wprawdzie przedstawiono kwoty w wykazie, jednakże sugestia, jakoby diety bocheńskich radnych miały być maksymalnej wartości pozostaje bardzo silna.

2. Tekst z 2 grudnia 2021 r., tytuł: „Bochnia. Radni cichaczem podnieśli sobie diety. W górę o 60 proc.”

ZDANIE ZAWIERAJĄCE NIEPRAWDĘ:

Radni spotkali się na oficjalnej sesji, zwołanej zgodnie z ustawą samorządową i podjęli uchwałę w pełnej jawności przy funkcjonującej transmisji obrad w trybie on-line.

Co więcej, Rada nie zmieniła zapisów wcześniejszej uchwały, określającej proporcje wysokości diet do kwoty bazowej   i maksymalnej wysokości diety. Ustalił to ustawodawca zwiększając wskaźnik krotności kwoty bazowej z 1.5 do 2.4. Rzeczywiście, odrębną kwestią pozostaje fakt późnego przekazania za pośrednictwem BIP informacji o zwołaniu sesji Rady – o tym szerzej w punkcie 5.

3. Tekst z 2 grudnia 2021 r., czwarty akapit: „Uchwałę zdjęto jednak z porządku obrad po wniosku przewodniczącego rady Bogdana Kosturkiewicza. Argumentował to nieścisłościami pewnych zapisów i brakiem liczb przy wartościach diet (zamiast liczb były kropki)”.

OPIS POMIJA ISTOTNE INFORMACJE WYARTYKUŁOWANE PODCZAS OBRAD:

Radni otrzymali dwa projekty uchwały w tej samej sprawie, w jednym z projektów zamiast liczb podano kropki, w drugim zaś stawki maksymalne. Dyskusja przewodniczącego i burmistrza nie pozwoliła ustalić, który z projektów ma być przedmiotem obrad, poza tym przewodniczący wyraził opinię, że (istniejąca) uchwała dotąd może być w obiegu prawnym, dopóki nadzór prawny wojewody nie uchyli dotychczasowej uchwały, obowiązującej od 2015 r.

Poza tym, w mojej wypowiedzi odniosłem się do trybu podejmowania uchwały – powinna być ona najpierw przedmiotem dyskusji przewodniczących klubów radnych, a dopiero potem uchwalana przez Radę.

4. Tekst z 2 grudnia 2021 r.

a) zdanie przed zamieszczonym zestawieniem: „Tak zmieniło się wynagrodzenie radnych (diety do kwoty 3 tys. zł są wolne od podatku, stosuje się zaokrąglenie do 10 zł w dół)”

ZDANIE WPROWADZA W BŁĄD:

Dieta nie jest wynagrodzeniem, określenie to ma inne znaczenie oraz inne skutki finansowe. Wynagrodzenie jest wypłacane również podczas zwolnienia lekarskiego, obciążone jest składkami zdrowotnymi, emerytalnymi, itp. Przyjmuje się, że dieta radnego nie jest wynagrodzeniem za pracę, ma stanowić ekwiwalent utraconych korzyści, jakich radny nie uzyskuje w związku z wykonywaniem mandatu [np. z tytułu przerwy w prowadzeniu działalności gospodarczej, utraty wynagrodzenia za pracę, (…)]” – wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 07.11.2017 r., II OSK 2794/16. 

b) Zdanie zamieszczone bezpośrednio przed wyżej opisanym: „Warto przy tym dodać, że ustawodawca nie narzucił minimalnej wysokości diety. Radni mogli więc np. tak ustalić procenty, aby pozostawić diety na obecnym poziomie.”

ZDANIE NIE ODDAJE W PEŁNI INTENCJI RADNYCH:

Owszem radni mogli sobie obniżyć diety, mogli utrzymać je na dotychczasowym poziomie zmieniając reguły ustalania wysokości diet przyjęte w uchwale z 2015 r. Teoretycznie mogli je także podnieść, nawet do maksymalnej stawki. Jednak tego nie zrobili. Tak, jak to ustalono w 2015 r. zachowali niezmienione proporcje wysokości diet radnych, do wysokości stawek maksymalnych, które reguluje ustawa. Autorzy tekstów zapomnieli też dodać, że radni „nie rwali się” do podwyższania diet. Podczas obrad komisji Rozwoju Gospodarczego, Budżetu i Finansów radni odesłali projekt uchwały do wnioskodawcy, na sesji listopadowej przewodniczący Rady postulował, by nie zmieniać uchwały z 2015 r. (czyli nie zmieniać wysokości diet) do czasu dopóki nadzór prawny wojewody nie uchyli dotychczasowych zasad. Jeśli więc ktoś konsekwentnie dążył do zmiany uchwały, to osobą tą był reprezentujący organ wykonawczy burmistrz, który wystąpił z wnioskiem o zwołanie sesji nadzwyczajnej. Prawdopodobnie chodziło mu o pilne uporządkowanie tematu, tym bardziej, że bez wątpienia wysokość diet musiała być uwzględniona zarówno w budżecie na 2022 r., ale także w budżecie kończącego się 2021 r.,  do końca którego pozostawało już tylko kilka tygodni.

5. Felieton z dnia 02.12.2021 r. „Wstydliwe” podwyżki i „tajna” sesja – FELIETON”

a) czwarty akapit:

„Oczywiście możliwe, że radni zostali poinformowani o sesji wcześniej nieoficjalnie (żeby wiedzieli, że mają się pojawić), a formalnie przewodniczący zwołał sesję dopiero dziś rano (czy na coś takiego pozwala regulamin?) i to owa formalność de facto blokowała możliwość wcześniejszego przekazania np. mediom stosownej informacji. Ile taki wybieg ma wspólnego z transparentnością działania rady miasta – możecie sobie państwo odpowiedzieć sami.

b) szósty akapit:

„Czy te wszystkie wymienione wyżej „utrudnienia” zdarzyły się przez przypadek? Nie bądźmy naiwni.”

OBYDWA FRAGMENTY SUGERUJĄ CELOWE UKRYWANIE OBRAD PRZED OPINIĄ PUBLICZNĄ I MEDIAMI:

Powyższe sugestie wskazują wyraźnie na rzekomą celowość działań radnych, aby obrady nie były dostępne dla mediów. Brak tutaj jednak wskazania konkretnego podmiotu, który za to odpowiada, np. „Sesję trzymano w tajemnicy” – KTO trzymał ją w tajemnicy?, „nie poinformowano o niej mediów” – KTO nie poinformował?

Zgodnie z art. 20.3 ustawy samorządowej, zwołanie sesji Rady jest obowiązkiem jej przewodniczącego i musi to nastąpić w terminie 7 dni od złożenia wniosku burmistrza o zwołanie sesji nadzwyczajnej. Pozostaje do jednoznacznego wyjaśnienia przepływ dokumentów związanych ze zwołaniem tej sesji między jednym z radnych, tj. przewodniczącym Rady, a burmistrzem, urzędnikami wprowadzającymi na BIP ogłoszenia o zwołaniu sesji oraz osobami informującymi media.

Wymienione powyżej oraz inne sformułowania użyte w tych artykułach pod adresem radnych zawierają prosty przekaz dla czytelnika, sugerujący, że „pazerni bocheńscy radni potajemnie podnieśli sobie diety i chcieli ukryć ten fakt przed mediami i tylko dzięki dziennikarzom Bochnianina o tym wiemy”.

Kończąc moje komentarze do Panów artykułów, czytelnikom pozostawiam ocenę, na ile zasadne są interpretacje mojego wystąpienia podczas sesji w dniu 28.12.2021 (przedstawione przez  Pana Redaktora Naczelnego w felietonie   z 29.12.2021 r.). Myślę, że udostępnienie czytelnikom źródła, tj. nagrania z sesji z kilkuminutowym fragmentem mojej wypowiedzi (https://bochnia.sesja.pl/portal/videos/93669ebf-e4d6-4416-8e88-12b4b9235b69 od ok. 2:23:00) będzie najlepszym rozwiązaniem, które pozwoli każdemu dokonać własnej oceny przekazu medialnego. 

Wierząc w Pana profesjonalizm i dobre intencje, spodziewam się, że prześledzenie przywołanych powyżej okoliczności skłoni także i Pana do refleksji, a być może również wniosku, że „to był jednak błąd/niedopatrzenie, żadne celowe działanie, dlatego doszukiwanie się drugiego dna jest niedorzeczne”.

Z oczywistych względów spodziewam się, że mój list zostanie zamieszczony przez Pana Redaktora Naczelnego na portalu „Bochnianin” w całości i nie zniknie szybko pod nawałem innych informacji.

Zakładam, że zebrane przez nas wszystkich doświadczenia pozwolą na uniknięcie w przyszłości podobnych sytuacji, błędów i niedopatrzeń osób organizujących pracy Rady. Jestem również przekonany, że pozwoli to także w przyszłości na jasny i rzetelny przekaz medialny, w transparentny sposób przedstawiający opinii publicznej prawdziwy obraz zdarzeń i działań Rady.

Z poważaniem
Jan Balicki, radny Rady Gminy Miasta Bochnia

PODOBNE ARTYKUŁY

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia

luty, 2023