Lera z Ukrainy znów odwiedziła Bochnię. Blogerka pokazała orszak Trzech Króli – WIDEO

-

Mieszkająca w Krakowie ukraińska wideoblogerka Lera Vinogradova, o której pisałem zaledwie dwa dni temu, ponownie odwiedziła nasze miasto. Była tu… dzień wcześniej, w święto Trzech Króli. Nowe wideo jest już zamieszczone na jej kanale w YouTube – znów mówi o nas miło i zachwala Bochnię. Postanowiłem się z nią skontaktować.

O poprzednim „bocheńskim” filmie Lery pisałem TUTAJ.

Najnowsze wideo autorka zatytułowała „Polacy w małych miasteczkach. Tam jest prawdziwe życie”. Lera znów spaceruje z kamerą po centrum, opowiada widzom o swoich spostrzeżeniach, stara się objaśnić tradycję święta Trzech Króli. Dorzuca też screeny… z Bochnianin.pl, by pokazać swoim widzom, że w mieście toczy się życie kulturalne, sportowe, a zdarzają się nawet protesty obywatelskie.

Wydźwięk ponownie jest bardzo pozytywny, a z naszej perspektywy znów ciekawe ogląda się i słucha tego, jak jesteśmy postrzegani. Przy okazji daje to też trochę do myślenia :).

W tym odcinku wideobloga pada również informacja o tym, że mama męża Lery od niedawna mieszka w Bochni (jak dowiedziałem się później, sprowadziła się tutaj kilka miesięcy temu).

Lera wraz z mężem Maksimem przyjechali do Polski w grudniu 2020 roku (mieszkają w Krakowie) i wyraźnie wciąż jest w nich świeża ciekawość Polski i Polaków, a informacje z otoczenia chłoną jak gąbka. Mają po 25 lat, pracują zdalnie, w branży IT.

Pochodzą z Mariupola – liczącego ok. 450 tys. mieszkańców przemysłowego ośrodka na wschodzie Ukrainy, nad Morzem Azowskim. Miasto leży w obwodzie donieckim. W styczniu 2015 roku na dzielnicę mieszkalną Mariupola spadły pociski rakietowe zabijając 30 osób cywilnych i raniąc prawie 100 – wydarzenie było częścią ofensywy prowadzonej przez prorosyjskich rebeliantów w ramach wojny we wschodniej Ukrainie.

– Mariupol to duże miasto przemysłowe, ale życie tam jest złe. Bieda, nieopodal wojna, kiepski transport… – przyznaje Lera. Bochnia jest niewielka w porównaniu, ale bardziej rozwiniętadodaje zaznaczając, że było to dla niej „szokiem”. To dlatego na pierwszym wideo z Bochni wyraziła ogromne zaskoczenie widząc lądowisko dla helikopterów znajdujące się przy szpitalu. – W moim rodzinnym Mariupolu czegoś takiego nie ma, chociaż jest duży – wyjaśnia.

W poszukiwaniu lepszego życia oraz bezpieczeństwa Lera wraz z mężem najpierw wyjechali do Charkowa (1,4 mln mieszkańców). Stamtąd zdecydowali się na przeniesienie do Polski, do Krakowa (0,76 mln mieszkańców). A odkąd kilka miesięcy temu mama Maksima zamieszkała w Bochni, są u nas regularnymi gośćmi.

Od początku pobytu w naszym kraju Lera i Maksim prowadzą kanał na YouTube. Ona występuje przed kamerą, on jest operatorem i zajmuje się montażem materiału. Ich filmy oglądają zarówno ukraińscy rodacy, jak i widzowie z Polski. Kanał subskrybuje ponad 11 tys. osób.

Lera oczywiście przeczytała artykuł o sobie w Bochnianin i odnotowała go na swoim profilu na Instagramie żartując przy tym, że została „gwiazdą Bochni”. Oddała się też lekturze Waszych komentarzy – jeden z nich, bardzo miły, wyróżniła wklejając na profil, choć dodała przy tym, że są też takie, w których odsyła się ją do pracy w „propagandowej TVP”. Na szczęście Lera ma do tych ostatnich dystans i wie, że internet to po prostu takie specyficzne miejsce, w którym łatwo o przykre wpisy, lecz nie należy się nimi zbytnio przejmować.


Nie ukrywam, że dowiedziawszy się, że Lera jest z Mariupola natychmiast zacząłem przeczesywać YouTube, by dowiedzieć się czegoś więcej o mieście jej pochodzenia. Gdybyście mieli ochotę na to samo, to mogę zaoszczędzić Wam trochę czasu polecając poniższy film anglojęzycznego wideoblogera (można ustawić napisy/tłumaczenie w języku polskim), który sądząc po komentarzach ukraińskich użytkowników, dobrze pokazał życie w tym mieście.

PODOBNE ARTYKUŁY

NAJNOWSZE

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia

styczeń, 2022

X