R e k l a m a

Rolnicy z AGROunii wyjechali protestować. Wiozą taczki z gnojem – ZDJĘCIA, WIDEO

-

O godz. 9:00 z parkingu w Puszczy w Niepołomicach wyruszyły na protest pierwsze maszyny uczestniczące w akcji organizowanej przez AGROunię. Kolejne traktory mają dołączać do kolumny na trasie.

Przejazd planowany jest po pętli Niepołomice-Kraków-Igołomia-Nowe Brzesko-Koszyce-Brzesko-Bochnia-Kłaj-Niepołomice (DK 75, 964, 75, 75, 79, 79, 79, 768, 94, 94, 75).

Kulminacja protestu ma nastąpić około południa w Koszycach, gdzie małopolscy rolnicy spotkają się z tymi z województwa świętokrzyskiego. Tam przewidziano też przemówienia. Potem małopolska kolumna pojedzie dalej – w kierunku Brzeska i Bochni, by powrócić do Niepołomic.

Oburzenie rolników jest duże

Nie wiadomo ilu rolników weźmie udział w proteście. Organizator zgłosił, że w kolumnie będzie ok. 150 maszyn.

Oburzenie rolników jest tak duże, że nikogo nie trzeba namawiać ani zapraszać na ten strajk, bo ludzie sami się zgłaszali – powiedział dziennikarzom w Niepołomicach Paweł Drabik, koordynator z Agrounii. Przyznał też: – Napotkaliśmy wczoraj na utrudnienia i mieliśmy dużo sygnałów dotyczących tego, że rolnicy otrzymywali telefony z urzędów miasta i policji z próbą zastraszenia i jasnej informacji: „odpuść od strajku, nie idź na strajk”.

Pytany o to jak na te „dobre rady” reagowali rolnicy, Paweł Drabik odpowiedział: – Jeśli ktoś pierwszy raz jedzie (…) ma pewne obawy. Każdy myśli o sobie, ale rozgoryczenie rolników i desperacja jest tak wysoka, że na pewno będą, na pewno przyjadą i będą protestować razem z nami.

„Nie będziemy umierać w ciszy”

Głównym hasłem dzisiejszego strajku jest hasło: „Nie będziemy umierać w ciszy”. Gospodarstwa rolne, rolnictwo, na obecną chwilę w Polsce upada. To jest niesamowite tempo i niesamowita tragedia dla większości gospodarzy, producentów żywności, czy to mięsnej, owocowej, czy warzywnej – mówił na konferencji prasowej Paweł Drabik. – Nie będziemy umierać w ciszy. Będziemy dzisiaj głośni, będziemy widoczni w całej Polsce. Mamy zgłoszonych prawie 50 strajków.

O co walczymy? Przede wszystkim o produkcję żywności, która upada. Oczywiście będziemy żądać – i to jest jeden z głównych postulatów – spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim. Nic nie wniosły dwa spotkania Agrounii z Henrykiem Kowalczykiem. Nie przyniosły żadnych realnych rozwiązań. One są tylko w formie propagandowej, tej przedstawianej w niektórych mediach, które na pewno są nam nieprzychylne. Potrzebna jest nam niezależność żywnościowa – w tej obecnej sytuacji, która dzieje się na świecie, na granicy białoruskiej, z Ukrainą, są to bardzo ważne sprawy – zwracał uwagę Paweł Drabik.

Nieopłacalna produkcja świń i oszuści

Lider małopolskiego protestu zwrócił także uwagę na problem z nieopłacalną produkcją świń.

– Proszę sobie wyobrazić: cena, którą mamy napisaną na banerze 3,80 zł za 1 kg świni, którą otrzymuje rolnik, jest już nieaktualna. Dzisiaj ona już spadła o 60 groszy. Żeby rolnik wyszedł na zero musi sprzedaż 1 kg świni za 5 zł. Czyli cały czas dokłada! Rolnicy w przeciągu ostatnich dwóch lat nie mają na to finansów, są zadłużeni i popadają w wielkie problemy – mówił Paweł Drabik.

– Chcemy, żeby państwo zagwarantowało rolnikom zabezpieczenie i ochronę przed oszustami, którzy skupują mleko, owoce, warzywa, paszę, a rolnicy nie otrzymują za to pieniędzy. Są rolnicy, którzy jak np. kwestia mleka w Bielmleku, gdzie rolnikom firma jest winna ponad 100 tys. zł. Jak ci rolnicy mają funkcjonować? Jak dalej mają prowadzić gospodarstwa? Nikt nam nie jest w stanie na to odpowiedzieć.

Nie walczymy tylko o rolników

Bardzo zależy nam na tym, aby ludzie z miasta wiedzieli o co walczymy i jaki jest sens tej walki. To jest dla nas bardzo istotne. Chcemy z tymi informacjami dotrzeć do ludzi z miasta – podkreślił Paweł Drabik.

Z kolei Artur Tabor, rolnik z gminy Bochnia, wskazywał:

Nie walczymy sami tylko o siebie, o rolników, bo tak naprawdę wokół rolnictwa powiązane jest ok. 40 proc. społeczeństwa. To są zakłady przetwórcze, transport, fabryki, części, tego jest bardzo dużo, a przede wszystkim sklepy. Walczymy też o to, aby ci ludzie jedli to, co jest naprawdę dobre, nasze, bo my umiemy przygotować dobrą i zdrową żywność. A to co jest teraz w marketach jest sprowadzane z Hiszpanii, Danii… Jest wszystko, tylko nie to co nasze. Powiem więcej, bo mamy informacje z pierwszej ręki: nasze dobre jeszcze mięso, szczególnie chodzi o wieprzowinę, jest wywożone na zachód i tam sprzedawane jako ekologiczne. Tak naprawdę w Polsce nie ma w obrocie, szczególnie zagranicznego, świeżego mięsa, wszystko jest nastrzykiwane wodą i chemią – podkreślił.

Z rządowego koryta tylko żreją, żreją, żreją…

Paweł Drabik nawiązując do wątku o zagranicznej żywności, dorzucił jeszcze:

Henryk Kowalczyk na informację, którą otrzymał od Michała Kołodziejczaka, o tym, że do Małopolski zwozi się warzywa z zagranicy np. ziemniaki z Rumunii, powiedział, że taki incydent nie istnieje. Małopolska jest chyba przodownikiem w tym całym procederze, można powiedzieć przemycie, gdzie ziemniaki są przewożone, przepakowywane w polskie opakowania i sprzedawane w sklepach! Henryk Kowalczyk powiedział, że czegoś takiego nie ma. Jeśli ruszyłby do ludzi, wyjechał w teren, porozmawiał, to o tym wszystkim by się dowiedział, ale do tego trzeba mieć chęci…

– My do tego koryta rządowego cały czas wrzucamy paszę, oni z tego koryta cały czas żreją, żreją, żreją… My chcemy to uciąć. Niech żreją, niech dostają za to pieniądze, niech sobie robią takie podwyżki jak zrobili sobie ostatnio – tylko niech pozwolą nam pracować i oni żeby pracowali dla nas, wypełniali swoje zadania i być może będzie wtedy dobrze – zakończył Paweł Drabik.

PODOBNE ARTYKUŁY

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia