Dyrektor Muzeum w Bochni: „Małymi krokami, sala po sali, zmieniamy oblicze muzeum” – WYWIAD

-

W tym roku minie pięć lat, odkąd Anetta Martinez Ugalde objęła stery w Muzeum im. prof. Stanisława Fischera w Bochni. W rozmowie z Bochnianin.pl opowiada o codziennej pracy zespołu, zapleczu niewidocznym dla zwiedzających, zrealizowanych modernizacjach oraz zbliżającej się inwestycji dofinansowanej ze środków unijnych. To opowieść o tym, jak małymi krokami tworzy się nowoczesną instytucję, która chce konkurować z galeriami handlowymi o czas i uwagę mieszkańców.

W tym wywiadzie przeczytasz o:

  • podsumowaniu pięciu lat zarządzania muzeum i najważniejszych wyzwaniach stojących przed instytucją,
  • skali działalności kulturalnej, edukacyjnej i wydawniczej oraz pracy „od zaplecza”, niewidocznej dla zwiedzających,
  • modernizacjach budynku, zmianach organizacyjnych i rozwiązaniach poprawiających funkcjonowanie muzeum,
  • problemach magazynowych oraz planach budowy nowoczesnej przestrzeni do przechowywania zbiorów,
  • dużej inwestycji z funduszy europejskich i wizji rozwoju muzeum jako nowoczesnego, dostępnego miejsca dla mieszkańców.

Mirosław Cisak, Bochnianin.pl: – W tym roku minie pięć lat odkąd objęła pani stery w bocheńskim muzeum. W naszej pierwszej rozmowie deklarowała pani wtedy, że chce wypracować własne, autorskie spojrzenie na tę instytucję. Czy udało się to zrealizować? Jak z dzisiejszej perspektywy ocenia pani ten czas?

Anetta Martinez Ugalde, dyrektor Muzeum im. prof. Stanisława Fischera w Bochni: – Staram się konsekwentnie budować własną drogę zarządzania. Część planów długofalowych udało się sfinalizować, ale po drodze pojawiło się wiele wyzwań, których na początku nawet nie przewidywaliśmy. Wśród nich sporo zaniedbań z poprzednich lat zarządzania, które należało jak najszybciej naprawić. Muszę jednak zaznaczyć, że duże inwestycje wymagają czasu i ścisłej współpracy z władzami miasta. To procesy, których nie da się zamknąć w kilka lat, ale jesteśmy na bardzo dobrej drodze.

W muzeum ciągle coś się dzieje – od wystaw po zajęcia edukacyjne. Ile działań kulturalnych zrealizowaliście w 2025 roku?

– W sumie aż 158 różnego rodzaju wydarzeń. To była intensywna praca. Zorganizowaliśmy łącznie 13 ekspozycji. Naszym filarem są lekcje muzealne – było ich aż 90. Dzieci i młodzież mogły wybierać spośród ponad 30 tematów zawartych w naszej ofercie edukacyjnej. Oferujemy także nowe formy naszej działalności: warsztaty feryjne i wakacyjne dla dzieci, Muzealną Akademię Wakacyjną na naszym dziedzińcu czy spacery tematyczne po wybranych odcinkach miasta.

Jak przedstawia się frekwencja? Ile osób odwiedziło muzeum w 2025 roku?

– Odnotowaliśmy 6385 zwiedzających. To dla nas bardzo dobry wynik. Trzeba pamiętać, że muzeum nie jest miejscem dla przypadkowych tłumów. Nasz odbiorca to specyficzny widz. Cieszy nas jednak fakt, że obok stałych bywalców – seniorów i dzieci – pojawia się coraz więcej turystów spoza Bochni.

Jednak praca muzealnika to nie tylko organizacja kolejnych eventów, dlatego chciałbym zapytać o kulisy. Czym zajmujecie się na co dzień, oprócz tego co widać „na zewnątrz”?

– Często jesteśmy postrzegani przez pryzmat imprez, a przecież naszą podstawową misją jest gromadzenie i opieka nad zbiorami. To żmudna praca: inwentaryzacja, opisywanie, zapewnienie odpowiednich warunków przechowywania. W naszym zespole pracuje 14 specjalistów, którzy doskonale znają się na swojej pracy i wykonują ją perfekcyjnie. Są to osoby wielozadaniowe – dla przykładu – opiekun zbiorów w jednym miesiącu zajmuje się naukowym opracowaniem zabytków i ich inwentaryzacją, a w drugim przygotowuje lekcje muzealne, pisze artykuły, przygotowuje wystąpienie w ramach Czwartkowych Spotkań Muzealnych, odpowiada na kwerendy i organizuje wystawę. Bez ich wiedzy i wysiłku muzeum nie funkcjonowałoby na tym poziomie. W tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim pracownikom muzeum za ich pracę i zaangażowanie w codzienne obowiązki. Wszyscy oni stanowią wspaniały zespół, dzięki któremu nasza instytucja rozwija się i pięknieje.

Od kilku lat muzeum rozwija też działalność wydawniczą. Co udało się w tym zakresie zrobić?

– Wydaliśmy cztery tomy „Muzealnych Marginaliów”, poświęconych historii miasta i regionu oraz naszym zbiorom. Każdy numer zawiera również roczne kalendarium działalności muzeum. Równolegle przygotowujemy książeczki dla dzieci – dotąd ukazały się trzy, a kolejna jest w planach. Towarzyszą one obchodom Dnia Dziecka i popularyzują historię wśród najmłodszych.

Zmiany objęły także pracę ze zbiorami i zespół. Na czym polegały?

– Między innymi powołaliśmy Komisję Pozyskiwania Zbiorów, która formalnie decyduje o przyjmowaniu darów i zakupach, oraz wdrożyliśmy nowy system elektronicznej ewidencji, usprawniający opracowanie, kwerendy i wypożyczenia zbiorów. Zatrudniliśmy specjalistę ds. publikacji i wizerunku oraz edukatorkę, co wyraźnie wzmocniło działalność promocyjną i edukacyjną muzeum.

4,5 roku temu powiedziała pani, że „palącą potrzebą” jest kwestia magazynu. Jak ten temat udało się rozwiązać?

– Sytuacja była bardzo trudna. Budynek magazynowy powstał w 1980 roku i od tamtej pory nigdy nie remontowany – pełni tę samą funkcję, a zbiory muzeum stale się powiększają. W momencie gdy zostałam dyrektorem magazyn był tak przepełniony, że trudno było się w nim poruszać. Dodatkowo, po zakończonej rewitalizacji Rynku pojawiła się konieczność przechowywania odkrytych podczas wykopalisk archeologicznych obiektów o bardzo dużych gabarytach. Dlatego pilnie potrzebny był dodatkowy magazyn. Udało się wynająć halę na terenie BZUK-u i zaadaptować ją do naszych potrzeb. To rozwiązanie tymczasowe, ale pozwoliło przenieść największe eksponaty i częściowo odciążyć dotychczasową przestrzeń. Hala wymagała jednak doposażenia – zainstalowaliśmy system alarmowy i przeciwpożarowy oraz regały. Dzięki życzliwości PSS Społem mogliśmy odkupić w bardzo korzystnej cenie wyposażenie z likwidowanego sklepu, co znacząco obniżyło koszty.

Jakie koszty generuje ten magazyn?

– Wynajem magazynu kosztuje nas obecnie 67 tys. zł rocznie. Docelowo muzeum potrzebuje jednak nowego, własnego obiektu spełniającego wszystkie standardy – choć jego budowa i utrzymanie również będą wiązały się z wydatkami. Dzięki przychylności władz miasta w nowym planie ogólnym uwzględniono już działkę pod budowę nowoczesnego magazynu z prawdziwego zdarzenia.

Co jeszcze udało się wykonać w muzeum w ostatnich latach?

– W ostatnich latach udało się przeprowadzić szereg ważnych modernizacji. Wymieniliśmy przestarzały, ponad 30-letni system alarmowy, rozbudowaliśmy monitoring – montując nowe kamery na zewnątrz i na ekspozycjach – oraz, we współpracy z MPEC, zastąpiliśmy stary piec centralnego ogrzewania nowoczesnym kotłem gazowym, co poprawiło komfort i obniżyło koszty. Powstał także pokój socjalny dla pracowników, wprowadziliśmy kasę fiskalną i płatności kartą oraz zmieniliśmy układ recepcji, poprawiając funkcjonalność holu.

Zmiany w holu wejściowym to element większej strategii?

– Tak. Nowy kontuar recepcyjny jest bardziej funkcjonalny, a w samym holu otworzyliśmy stałą wystawę historyczną. To preludium do tego, co planujemy na poddaszu i w piwnicach. Chcemy, aby turysta wchodzący do nas najpierw poznawał historię Bochni i wydobycia soli, a dopiero potem przechodził do innych tematów. Przenieśliśmy też wystawy czasowe na parter, by były dostępne dla osób z niepełnosprawnościami. Dodatkowo same pomieszczenia przeszły odświeżenie – zostały pomalowane, a parkiety wycyklinowane.

Ponadto na piętrze utworzyliśmy Galerię Zmienną – kameralną przestrzeń, w której regularnie prezentujemy twórczość wybranego artysty lub prace powiązane tematyką bądź techniką (obecnie są to dzieła Jarosława Hegera, częściowo zakupione dzięki wsparciu sponsora). Od połowy marca zapraszamy do odwiedzenia nowej stałej ekspozycji etnograficznej w sali nr 2 na parterze. Małymi krokami, sala po sali, zmieniamy oblicze tego muzeum.

Zmiany objęły też warstwę technologiczną. Muzeum stało się bardziej „eko”?

– To była konieczność ekonomiczna. Wymieniliśmy oświetlenie w Galerii Malarstwa oraz na poddaszu na nowoczesne systemy LED. Poprzednie lampy „pożerały” prąd w ogromnych ilościach. Teraz mamy pełną regulację i realne oszczędności. Dodatkowo na poddaszu zainstalowaliśmy na stałe ekran i rzutnik, co bardzo usprawnia pracę. Skoro jesteśmy przy technologiach, to przypomnę, że uruchomiliśmy nową stronę internetową, przygotowaną zgodnie ze standardami dostępności, odpowiadającą współczesnym wymaganiom i potrzebom odbiorców.

Dziedziniec muzeum przestał pełnić funkcję parkingu i zyskał nowe oblicze. Co zdecydowało o tej zmianie i jaka idea za nią stała?

– Kiedy obejmowałam funkcję dyrektora, muzealny dziedziniec służył jako parking. Postawiliśmy sobie za cel przekształcenie go w zieloną, ogólnodostępną przestrzeń. Dziś, dzięki pracy zespołu, jest to niewielka oaza w centrum miasta, otwarta dla mieszkańców w godzinach pracy muzeum. Cieszy nas ta przestrzeń, choć zdajemy sobie sprawę, że podczas nadchodzącej dużej inwestycji będzie musiała pełnić funkcję placu budowy.

No właśnie, przejdźmy do tematu, który ostatnio budzi w Bochni duże zainteresowanie – muzeum pozyskało znaczące dofinansowanie unijne. Czego dotyczy ten projekt?

– Projekt „Poprawa stanu infrastruktury Muzeum im. prof. Stanisława Fischera w Bochni” realizowany w ramach programu Fundusze Europejskie dla Małopolski 2021-2027 zakłada dwa główne cele: adaptację nieużytkowanych dotąd piwnic na nowe przestrzenie ekspozycyjne oraz poprawę dostępności budynku. W piwnicach o powierzchni ponad 300 m kw. powstaną dwie sale wystawy stałej – poświęcone archeologii regionu oraz początkom miasta i historii pozyskiwania soli – a także sala edukacyjno-konferencyjna. Inwestycja obejmuje nie tylko remont i adaptację istniejących pomieszczeń wraz z zabezpieczeniem zabytkowej cegły, ale także wykonanie nowych funkcji – m.in. zaplecza sanitarnego oraz przestrzeni pod windę.

Jak będzie wyglądało to rozwiązanie?

– W zabytkowym budynku możliwe było wyłącznie rozwiązanie zaakceptowane przez konserwatora – wewnętrzny, dwupoziomowy system wind, łączący piwnice z pierwszym piętrem, a następnie z poddaszem, bez barier architektonicznych dla osób z ograniczeniami ruchowymi.

Jakie jest dofinansowanie i harmonogram prac?

– Wartość dofinansowania wynosi 4 mln 566 tys. zł, a wkład własny miasta – 805 765 zł. Inwestycja będzie realizowana w formule „zaprojektuj i wybuduj”, co oznacza najpierw przygotowanie projektu i uzyskanie pozwoleń, a następnie roboty budowlane. We wniosku aplikacyjnym planowane zakończenie prac przewidziano na koniec 2027 roku, ale ponieważ procedura wyłonienia zwycięskich wniosków została przesunięta o kilka miesięcy, realny termin zakończenia prawdopodobnie także ulegnie przesunięciu. Dodam, że wciąż jesteśmy przed podpisaniem umowy dotacyjnej i obecnie kompletujemy wszystkie niezbędne dokumenty do jej finalizacji.

Kilka lat temu koszt zadania oszacowany został na ok. 5,4 mln zł. Czy przy obecnej dynamice cen te fundusze wystarczą?

– To spora obawa. Ceny materiałów i usług od czasu opracowania założeń poszły mocno w górę. Jednak najważniejsze to zacząć. Jeśli po przetargach okaże się, że budżet wymaga korekty, będziemy szukać wsparcia u władz miasta. Takiej szansy na modernizację muzeum nie można zmarnować.

Wracając do bieżącej działalności. Co szykujecie na ten rok pod względem wydarzeń kulturalnych?

– Plan jest napięty. W marcu otwieramy wystawę o obrzędach wielkanocnych bazująca w stu procentach na naszych zbiorach, a później chcemy pokazać prace uczniów i profesorów wiśnickiego „Plastyka”. Na grudzień planujemy wystawę poświęconą historii Biblii. Rok 2026 to także rok księdza Walentego Gadowskiego – we współpracy z bocheńskim PTTK przygotowujemy specjalne spotkania poświęcone tej niezwykłej postaci. Oczywiście w planach są wszystkie cykliczne wydarzenia na czele z Czwartkowymi Spotkaniami Muzealnymi, majowymi Muzealiami czy Bocheńskim Dniem Świętego Mikołaja.

Na koniec – jakie jest pani największe marzenie jako dyrektora na kolejne lata?

– Chcę, aby muzeum stało się miejscem w pełni dostępnym i przyjaznym dla wszystkich odwiedzających. Ale także miejscem, z którego, niezależnie od wieku i statusu społecznego, wychodzi się bogatszym w wiedzę i estetyczne doznania. Społeczeństwo się starzeje, winda to prezent przede wszystkim dla naszych wiernych gości-seniorów. Ale patrzę jeszcze dalej: moim marzeniem jest budowa nowoczesnego magazynu i docelowo remont budynku obecnego magazynu i przekształcenie go w budynek administracyjny z pracowniami dla muzealników.

I jeszcze jedno życzenie: aby nasze muzeum odwiedzało więcej mieszkańców naszego miasta i regionu w wieku produkcyjnym. Pamiętajmy, że obcowanie z kulturą rozwija nas intelektualnie, poszerza horyzonty i daje możliwość wytchnienia i refleksji w dzisiejszym zabieganym świecie. Warto z tego skorzystać, warto w wolnym od pracy i licznych obowiązków rodzinnych czasie, który nierzadko wypełniamy wizytami w galeriach handlowych, czasami również odwiedzić galerie muzealne. To wizja na lata, ale wierzę, że krok po kroku uda się ją zrealizować.


Zobacz również:

PODOBNE ARTYKUŁY

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia