Jak przygotować do matur ponad 300 uczniów, jednocześnie rozwijając szkolnictwo zawodowe i wdrażając sztuczną inteligencję do nauczania? W rozmowie z Bochnianin.pl Sylwia Zajt – dyrektor Zespołu Szkół Nr 1 w Bochni – mówi o inwestycjach, współpracy z pracodawcami, zmianach w edukacji i wyzwaniach, z którymi mierzy się dziś szkoła.
- tegorocznych maturach i przygotowaniach uczniów „Mechanika” do egzaminów;
- inwestycji za ok. 13,5 mln zł i nowym centrum kształcenia zawodowego;
- współpracy szkoły z pracodawcami i sytuacji absolwentów na rynku pracy;
- wprowadzaniu sztucznej inteligencji do nauczania i jej wpływie na edukację;
- największych wyzwaniach współczesnej szkoły, w tym zdrowiu psychicznym młodzieży.
Mirosław Cisak, Bochnianin.pl: – Choć ten wywiad publikujemy już w trakcie matur, rozmawiamy tuż przed ich rozpoczęciem. Na początku roku w „Mechaniku” uczyło się blisko 1750 uczniów, co czyniło szkołę największą w powiecie bocheńskim. Jak te liczby wyglądają dziś?
Sylwia Zajt, dyrektor Zespołu Szkół Nr 1 w Bochni: – Rzeczywiście, pozostajemy największą szkołą w powiecie. Obecnie kształcimy 1727 uczniów w 55 oddziałach. Kadra pedagogiczna to 148 nauczycieli. Ta lekka zmiana liczby uczniów w trakcie roku wynika z coraz większej świadomości młodzieży i bardziej przemyślanych wyborów kierunków kształcenia.
Zarządzanie taką machiną to ogromne wyzwanie, szczególnie w czasie matur. Ilu abiturientów przystępuje w tym roku do egzaminów w ZS Nr 1?
– W tym roku mamy łącznie 317 maturzystów. W liceum szkołę ukończyło 101 osób i wszyscy podchodzą do egzaminu maturalnego. W technikum spośród 218 absolwentów, do matury przystępuje 216 osób. Skala przedsięwzięcia jest jednak znacznie większa, jeśli spojrzymy na liczbę zadeklarowanych egzaminów. W liceum jest ich 744, a w technikum aż 1397. To dla nas przede wszystkim potężne wyzwanie logistyczne, wymagające powołania bardzo wielu komisji egzaminacyjnych.
To rzeczywiście imponujące liczby. Jak szkoła o profilu zawodowym radzi sobie z przygotowaniem uczniów do matury, nie zaniedbując przy tym przedmiotów technicznych?
– Przede wszystkim jesteśmy Zespołem Szkół i dbamy tak samo o przygotowanie licealistów, jak i uczniów technikum. Nie dzielimy młodzieży ze względu na wybrany typ szkoły, ponieważ wysoka jakość kształcenia ogólnego jest u nas fundamentem dla każdego profilu. Przygotowania do matury rozpoczynają się już w klasie pierwszej, ponieważ rzetelnych wyników nie da się wypracować jedynie w klasie maturalnej. Pracujemy z naszymi uczniami systematycznie przez cały cykl edukacyjny – pełne cztery lata w liceum oraz pięć lat w technikum. Takie długofalowe przygotowanie wymaga od nas precyzyjnego planowania oraz wdrożenia przemyślanych rozwiązań systemowych. Co ważne, te intensywne przygotowania maturalne w żadnym stopniu nie odbywają się kosztem przedmiotów zawodowych. Zachowujemy pełną równowagę, dbając o to, by nasi uczniowie kończyli szkołę jako doskonale przygotowani fachowcy w swoich dziedzinach, posiadający jednocześnie solidną wiedzę ogólną, która otwiera im drzwi na studia.
Kluczowym elementem są dedykowane fakultety z przedmiotów maturalnych, tak w liceum jak i technikum, m.in. z analizy tekstów krytycznych oraz intensywne treningi argumentacji maturalnej. W klasach piątych technikum, gdy tylko uczniowie zakończą ostatni blok egzaminów zawodowych, ich plan lekcji zostaje przebudowany i mają 10 godzin matematyki tygodniowo. Ważną rolę odgrywają też pedagodzy, którzy uczą całą naszą młodzież – bez względu na typ szkoły – jak efektywnie zarządzać czasem i radzić sobie ze stresem przedegzaminacyjnym.
W zeszłym roku dyrektor I LO, Jolanta Kruk, stwierdziła w rozmowie ze mną, że dziś trudno uznać maturę za klasyczny egzamin dojrzałości, wskazując m.in. na niski – 30-procentowy – próg zdawalności. Pani podziela tę opinię?
– Zestawiając maturę z egzaminami zawodowymi, w których próg zaliczeniowy teorii wynosi 50%, a praktyki aż 75%, trudno nie odnieść wrażenia, że 30% na poziomie podstawowym to poprzeczka ustawiona stosunkowo nisko. Należy jednak spojrzeć na ten system wielowymiarowo. O sukcesie w rekrutacji na najlepsze uczelnie nie decyduje dziś bowiem zdawalność podstaw, lecz wyniki z arkuszy rozszerzonych. Ich poziom trudności systematycznie rośnie, a uzyskanie wyniku powyżej 90% z rozszerzonej matematyki, chemii czy biologii to domena wyłącznie najzdolniejszej elity. W tym kontekście matura wciąż pełni istotną funkcję selekcyjną i stanowi obiektywny, ogólnopolski wskaźnik porównawczy.
Uważam jednak, że stoimy u progu koniecznej ewolucji. W dobie wszechobecnej sztucznej inteligencji sam system sprawdzania wiedzy musi się zmienić. Powinniśmy kłaść większy nacisk na weryfikację kompetencji unikalnie ludzkich – takich, których technologia nie jest w stanie łatwo zastąpić – by egzamin dojrzałości rzeczywiście potwierdzał gotowość do wyzwań nowoczesnego świata.
Wspomniała pani o egzaminach zawodowych – jak wypadają w nich uczniowie „Mechanika” na tle kraju?
– Bardzo dobrze. Wyniki naszych uczniów regularnie dorównują średniej krajowej i wojewódzkiej lub ją przewyższają. Warto jednak podkreślić, że za tymi statystykami stoi ogromna, często niewidoczna praca, którą buduje się latami. W szkolnictwie zawodowym mierzymy się ze specyficznym wyzwaniem: baza gotowych pomocy dydaktycznych jest znacznie uboższa niż w przypadku przedmiotów ogólnokształcących. To sprawia, że nasi nauczyciele stają się de facto twórcami autorskich programów i unikalnych bibliotek treści. Ten sukces nie jest więc dziełem przypadku, lecz efektem determinacji pedagogów i zaangażowania uczniów, którzy potrafią odnaleźć się w wymagających realiach egzaminacyjnych.
Co jest kluczem do tak wysokiej zdawalności w części praktycznej?
– Fundamentem jest tutaj doświadczona kadra pedagogiczna, wysoka jakość materiałów dydaktycznych oraz precyzyjne ukierunkowanie uczniów na standardy egzaminacyjne – zarówno w części praktycznej, jak i teoretycznej. Warto pamiętać, że teoria w egzaminach zawodowych bywa niezwykle wymagająca i selektywna, dlatego kładziemy ogromny nacisk na to, by wiedza techniczna była przyswajana w sposób logiczny i usystematyzowany.
Duże znaczenie ma również kontakt z zawodem podczas praktyk realizowanych w firmach. To często moment przełomowy w procesie edukacji. Uczniowie klas trzecich i czwartych wracają z nich z zupełnie nową świadomością zawodową i większą dojrzałością. Zderzenie szkolnych umiejętności z realiami pracy sprawia, że do nauki podchodzą z większą pasją oraz lepszym zrozumieniem celu, co bezpośrednio przekłada się później na ich pewność siebie podczas egzaminów.
Powiat bocheński pozyskał ponad 11,5 mln zł na przebudowę dawnych warsztatów, a cała inwestycja ma kosztować ok. 13,5 mln zł. Co tam powstanie?
– Tworzymy nowoczesne centrum kształcenia zawodowego, odpowiadające najwyższym standardom edukacyjnym i potrzebom rynku pracy. Inwestycja pozwoli stworzyć profesjonalną bazę dydaktyczną dedykowaną przede wszystkim branży chłodniczej i klimatyzacyjnej. Powstanie kilkanaście specjalistycznych stanowisk, które będą wiernie odwzorowywać rzeczywiste warunki pracy w nowoczesnych zakładach i serwisach.
Z nowej infrastruktury korzystać będą również uczniowie kształcący się w zawodach technika elektryka oraz mechatronika. Co istotne, projekt zakłada pełne dostosowanie obiektu do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, dzięki czemu będzie to przestrzeń dostępna i otwarta dla wszystkich. Inwestycja jest już na etapie realizacji – plac budowy został oficjalnie przekazany wykonawcy, a prace rozpoczną się w najbliższych dniach. To ważny krok w rozwoju szkolnictwa zawodowego w naszym powiecie i inwestycja w kompetencje przyszłych pokoleń.
Kiedy uczniowie wejdą do nowych sal?
– Prace właśnie się rozpoczynają. Inwestycja ma się zakończyć do 2027 roku. To ogromny krok w stronę mojej wizji szkoły jako nowoczesnego ośrodka o ogólnopolskim zasięgu, silnie powiązanego z przemysłem.
Została pani niedawno ekspertem MEN w sprawie nowej podstawy programowej przedmiotu biznes i zarządzanie. Jak udało się pani znaleźć w tym prestiżowym gronie?
– Proces selekcji odbywał się w ramach oficjalnej rekrutacji prowadzonej przez Instytut Badań Edukacyjnych. Droga do tego grona była wymagająca – poza szczegółową weryfikacją dotychczasowego doświadczenia zawodowego, musieliśmy zmierzyć się z konkretnymi zadaniami problemowymi, sprawdzającymi wiedzę w praktyce. Cieszę się, że moje kompetencje zostały docenione, zwłaszcza że w całym kraju wyłoniono zaledwie trzynastu ekspertów. To dla mnie ogromne wyróżnienie, ale przede wszystkim odpowiedzialność za kształt edukacji młodych ludzi w tak kluczowym obszarze, jakim jest nowoczesny biznes.
Na czym polega ta praca i co chce pani zmienić w tym przedmiocie?
– Praca koncentruje się na gruntownym unowocześnieniu podstawy programowej, tak aby stała się ona realnym narzędziem w rękach uczniów. Odchodzimy od czysto teoretycznego modelu nauczania na rzecz maksymalnej praktyczności. Kluczowym elementem będzie wdrożenie metody case study – chcemy, aby młodzi ludzie analizowali autentyczne scenariusze biznesowe i uczyli się podejmowania decyzji w oparciu o faktyczne realia rynkowe. Moim osobistym celem jest, aby przedmiot Biznes i Zarządzanie przestał być tylko teorią w podręczniku, a zaczął kształtować kompetencje niezbędne zarówno świadomemu pracownikowi, jak i przyszłemu pracodawcy. Dążymy do tego, by absolwent potrafił odnaleźć się w dynamicznym i często nieprzewidywalnym świecie gospodarczym. Efekty naszych prac uczniowie i nauczyciele poznają już we wrześniu 2027 roku, kiedy nowa podstawa wejdzie w życie.
Wróćmy na lokalne podwórko. Zespół Szkół Nr 1 mocno rozwija współpracę z pracodawcami. Jak to dziś wygląda?
– To prawda. Naszym priorytetem jest rozwój modelu kształcenia dualnego, który realizujemy w ścisłej współpracy z liderami rynku, takimi jak Igloo, Bolarus czy Mawi. Dzięki temu uczniowie mają możliwość płynnego łączenia wiedzy teoretycznej z regularną pracą pod okiem wysokiej klasy specjalistów. Co więcej, ta sieć partnerska stale się powiększa – już od września do tego grona dołączy firma AiFO Components.
Warto podkreślić, że partnerstwa strategiczne obejmują szerokie spektrum branż. Współpracujemy z takimi markami jak ABJ Electric, Pratt & Whitney, PKP Intercity czy Femet. Tak silne wsparcie ze strony otoczenia biznesowego pozwala nam nie tylko na bieżąco aktualizować programy nauczania, ale przede wszystkim daje wychowankom gwarancję, że kształcą się w zawodach realnie pożądanych przez nowoczesny przemysł.
Czy absolwenci ZS Nr 1 łatwo znajdują zatrudnienie?
– Statystyki i nasze obserwacje jednoznacznie potwierdzają, że absolwenci ZS Nr 1 są niezwykle pożądani na rynku pracy. Widzimy zresztą systematyczny wzrost aktywności zawodowej jeszcze w trakcie edukacji – wielu uczniów czwartych i piątych klas technikum z powodzeniem łączy naukę z pracą, oczywiście w czasie weekendów, wakacji, czy ferii. Szacujemy, że ta grupa obejmuje już ponad połowę uczniów starszych roczników. To zjawisko jest najlepszym dowodem na to, że kształcimy fachowców, którzy nie muszą szukać pracy – to praca szuka ich. Ogromną rolę odgrywają tu nasze cykliczne Targi Pracy, podczas których lokalni pracodawcy bezpośrednio zabiegają o naszych uczniów.
Które zawody – z tych, których uczycie w „Mechaniku” – są dziś najbardziej „chwytliwe”?
– Od dwóch lat prym wiodą technik mechatronik i technik elektryk. Na trzecim miejscu jest technik pojazdów samochodowych. W ofercie na najbliższy rok nie planujemy rewolucji, ale w perspektywie roku 2027/2028 chcemy wprowadzić kierunki związane z bezpieczeństwem systemów i nowoczesnym przemysłem. Chcemy, aby nasi absolwenci byli gotowi na wyzwania związane z cyfryzacją i automatyzacją, które stają się standardem w globalnej gospodarce.
Na koniec zapytam o sztuczną inteligencję. Od września wprowadzacie elementy AI do nauczania przedmiotów praktycznych. W jakich zawodach?
– W pierwszej kolejności wdrażamy te rozwiązania na kierunkach najbardziej podatnych na cyfrową transformację: techniku informatyku, techniku programiście oraz techniku grafiki i poligrafii cyfrowej. Naszym priorytetem jest nauka mądrego, a przede wszystkim krytycznego korzystania z tych narzędzi. Zależy nam, aby technologia wspierała proces twórczy i analityczny, a nie stawała się drogą na skróty, która zastępuje samodzielne myślenie.
W przypadku grafiki użytkowej AI jest już obecna – pomaga w zaawansowanej obróbce obrazu czy szybkim prototypowaniu projektów. Jednak to człowiek pozostaje sercem tego procesu. Kładziemy ogromny nacisk na to, by uczniowie mieli pełną świadomość etyczną, potrafili weryfikować źródła i rozumieli zawiłości praw autorskich w cyfrowym świecie. Chcemy kształcić specjalistów, którzy potrafią okiełznać sztuczną inteligencję, traktując ją jako potężnego asystenta, a nie gotowy substytut własnych kompetencji.
Sztuczna inteligencja to dla szkoły szansa czy zagrożenie?
– Sztuczna inteligencja to potężne narzędzie. Z jednej strony oferuje niesamowite przyspieszenie pracy, automatyzację powtarzalnych zadań i wsparcie w procesach analitycznych. Z drugiej jednak, bez solidnego fundamentu wiedzy teoretycznej, ślepe poleganie na algorytmach jest po prostu ryzykowne. AI generuje błędy, które dla laika mogą być niezauważalne.
Dlatego w „Mechaniku” wychodzimy z założenia, że dziś, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, kluczową kompetencją staje się krytyczne myślenie i rzetelna weryfikacja informacji. Szkoła nie może udawać, że AI nie istnieje. Naszą rolą jest nauczyć młodzież, jak korzystać z niej mądrze i etycznie. Chcemy, aby uczniowie traktowali sztuczną inteligencję jako wsparcie dla własnego intelektu, a nie jego zamiennik. Tylko takie podejście czyni z AI realną szansę na rozwój.
Minęły ponad trzy i pół roku, odkąd przejęła pani stery w „Mechaniku”. Z których osiągnięć jest pani najbardziej dumna? Co daje największą satysfakcję?
– Te trzy i pół roku to czas niezwykle intensywnej pracy, a moją największą satysfakcję czerpię z faktu, że „Mechanik” rozwija się na wielu płaszczyznach jednocześnie. Oczywiście, priorytetem pozostaje rzetelne przygotowanie merytoryczne – wysokie wyniki egzaminów zawodowych i maturalnych to fundament, z którego jestem niezwykle dumna. Jednak szkoła to dla mnie coś więcej niż statystyki: to przestrzeń życia, która musi inspirować.
Ogromną radość sprawia mi metamorfoza, jaką przeszły nasze mury. Wyremontowane klasy, odnowione korytarze na wszystkich piętrach i nowoczesne instalacje to nie tylko kwestia estetyki –w pięknych i zadbanych wnętrzach po prostu lepiej się uczy i chętniej przebywa. Namacalnym dowodem tego rozwoju jest dla mnie ruszająca właśnie budowa nowoczesnego centrum chłodnictwa. To marzenie, które na naszych oczach staje się rzeczywistością.
Największą osobistą dumę czuję jednak wtedy, gdy widzę, że udało nam się stworzyć szkołę z duszą. Zależało mi, aby uczniowie czuli się tu bezpiecznie i swobodnie, niemal jak w domu. Najpiękniejszym dowodem na to, że ten cel osiągamy, są momenty, gdy młodzi ludzie przychodzą do mojego gabinetu nie tylko po podpis, ale po to, by po prostu porozmawiać o swoich planach, sukcesach, problemach czy pasjach. Atmosfera wzajemnego szacunku i otwartości jest dla mnie, jako dyrektora, absolutnie bezcenna. To właśnie ta więź i zaufanie dają mi największą energię do dalszego działania.
Zarządzanie tak dużą szkołą to nie tylko sukcesy i inwestycje. Jakie dziś największe wyzwania stoją przed Zespołem Szkół Nr 1?
– Zarządzanie tak złożonym organizmem jakim jest Zespół Szkół Nr 1 to rzeczywiście nieustanne balansowanie między strategią rozwoju, a codziennymi wyzwaniami, które mają dziś znacznie głębszy charakter. Jednym z najpoważniejszych jest bez wątpienia zdrowie psychiczne młodzieży. Żyjemy w czasach, kiedy uczniowie są coraz bardziej rozproszeni i przeciążeni nadmiarem informacji oraz oczekiwań. Rosnąca liczba orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego nie jest tylko statystyką – to sygnał, że edukacja włączająca stała się codziennością.
Kolejnym wyzwaniem jest zmieniająca się etyka pracy i komunikacji. Dzisiejsze pokolenie ma zupełnie inne oczekiwania wobec autorytetów i sposobu przekazywania wiedzy niż dekadę temu. Budowanie mostu porozumienia między tradycyjnymi wymaganiami szkoły a nowoczesną wrażliwością młodych ludzi to proces, który wymaga od nas – pedagogów – ogromnej elastyczności.
Nie możemy też zapominać o dynamice rynku pracy. Naszym zadaniem jest kształcenie w zawodach, które za pięć czy dziesięć lat mogą wyglądać zupełnie inaczej. To wymusza na nas nieustanną gotowość do zmian, by absolwenci opuszczali mury ZS1 nie tylko z dyplomem, ale przede wszystkim z kompetencjami, które pozwolą im przetrwać każdą rynkową rewolucję.










