Anonimowe pismo z poważnymi zarzutami dotyczącymi systemu odbioru odpadów w Bochni trafiło do przewodniczącego Jana Balickiego wczoraj. Dziś na sesji zaprezentował je radnym, a ci ostatecznie zdecydowali o skierowaniu sprawy do prokuratury.
Autor obszernego anonimowego donosu twierdzi, że przez wiele miesięcy dokumentował sposób realizacji miejskiej umowy na odbiór odpadów i zgromadził nagrania oraz dokumenty mające świadczyć o licznych nieprawidłowościach, których ma dopuszczać się wykonawca/podwykonawca. Najpoważniejszy zarzut dotyczy mieszania różnych frakcji odpadów – zarówno selektywnie zebranych z odpadami zmieszanymi, jak i poszczególnych frakcji między sobą – mimo obowiązujących przepisów zakazujących takich praktyk.

W piśmie wskazano również na odbieranie odpadów poza godzinami określonymi w umowie, co według autora powoduje utrudnienia w ruchu drogowym i narusza warunki kontraktu. Donosiciel twierdzi także, że odpady są przeładowywane w miejscach do tego nieprzeznaczonych.
Kolejne zarzuty dotyczą zaplecza technicznego wykonawcy. Autor podaje w wątpliwość, czy firma dysponuje wymaganą bazą magazynowo-transportową spełniającą obowiązujące przepisy, a także czy odpady trafiają do właściwych instalacji przetwarzania zgodnie z zapisami umowy i przepisami prawa.
Anonimowe pismo zawiera również twierdzenia, że miasto nie wykorzystuje przewidzianych w umowie możliwości naliczania kar za stwierdzone naruszenia oraz wskazuje na wątpliwości dotyczące udziału podwykonawcy realizującego usługę odbioru odpadów.
Do donosu dołączono nagrania wideo, fotografie oraz dokumenty, które – zdaniem autora – mają potwierdzać opisane nieprawidłowości. Wszystkie te materiały Jan Balicki zaprezentował dzisiaj radnym.
Temat „wszedł” na obrady rady w ostatniej chwili, do podnoszonych poważnych zarzutów nikt ze strony urzędu nie był w stanie odnieść się na gorąco. Zastępca burmistrza Wojciech Woźniczka prosił o przekazanie materiałów urzędowi, aby możliwe było niezwłoczne wezwanie wykonawcy do złożenia wyjaśnień. Przewodniczący Jan Balicki długo zastanawiał się jednak, czy wobec wagi przedstawionych materiałów nie powinny one najpierw trafić do właściwych organów i czy może przekazać je urzędowi.
Ostatecznie na wniosek radnego Bogdana Kosturkiewicza rada głosowała wniosek o przekazanie materiałów do prokuratury, aby ta zbadała, czy nie dochodzi do popełnienia przestępstwa. Za takim wnioskiem zagłosowało 16 radnych, jedna osoba się wstrzymała.










