Najwyższa Izba Kontroli zakwestionowała sposób przygotowania przez bocheńskie MPWiK postępowania na zakup samochodu osobowego. Kontrolerzy ustalili, że wpisane do zamówienia parametry techniczne zawężały możliwe oferty do jednego modelu – Skody Kodiaq. Do przetargu zgłosił się tylko jeden wykonawca, a spółka zapłaciła za samochód 219,6 tys. zł brutto.
NIK zakwestionowała przede wszystkim sposób opisania samochodu, który spółka chciała kupić. Kontrolerzy wskazali, że wymagania zostały dobrane tak, iż w praktyce odpowiadał im tylko jeden model.
Diesel, napęd 4×4 i konkretne wymiary
W dokumentacji postępowania MPWiK wymagało między innymi:
- silnika wysokoprężnego, czyli diesla,
- pojemności silnika wynoszącej co najmniej 1900 cm³,
- napędu 4×4,
- mocy silnika wynoszącej co najmniej 120 kW,
- maksymalnej szerokości wraz z lusterkami bocznymi wynoszącej 2150 mm.
Według NIK połączenie tych parametrów zawężało potencjalne oferty do Skody Kodiaq, ograniczając możliwość zaproponowania samochodów innych marek i modeli.
Izba oceniła, że było to niezgodne z obowiązującym w spółce regulaminem, nakazującym zachowanie uczciwej konkurencji, równe traktowanie wykonawców i przejrzystość postępowania.
Jedna oferta. Samochód kosztował 219,6 tys. zł
Szacunkowa wartość zamówienia wynosiła 195 tys. zł netto. Ostatecznie ofertę złożył jeden wykonawca, z którym MPWiK zawarło umowę.
Jak podała NIK, spółka wydała na samochód:
- 178 536,59 zł netto,
- 219 600 zł brutto.
Po co spółce był taki samochód?
W dokumentacji kontroli przytoczono wyjaśnienia ówczesnego kierującego spółką Tomasza Karpierza. Jak tłumaczył, decyzję o zakupie SUV-a z napędem 4×4 i silnikiem diesla podjął po wcześniejszym omówieniu sprawy z burmistrz Bochni oraz Radą Nadzorczą MPWiK.
Samochód miał służyć do jazdy głównie poza miastem, a w razie potrzeby również w terenie – m.in. w miejscach prowadzonych przez spółkę robót i awarii, gdzie nie ma asfaltowych dróg. Hak miał umożliwiać podpięcie przyczepy z agregatem.
Ówczesny szef MPWiK wyjaśniał również, że samochód miał być wykorzystywany nie tylko przez niego, lecz przez wszystkich pracowników spółki, zależnie od potrzeb.
Wybór diesla uzasadniał jego mocą i niższym spalaniem w porównaniu z samochodem benzynowo-hybrydowym. Wskazywał przy tym na własne doświadczenia z autem hybrydowym, które – według jego relacji – potrafiło zużywać kilkanaście litrów paliwa na 100 kilometrów.
NIK nie przyjęła tych argumentów
Kontrolerzy zwrócili uwagę, że nowoczesne samochody benzynowo-hybrydowe mogą zapewniać dużą moc przy zachowaniu niskiego zużycia paliwa. Jak zaznaczyła Izba, takie rozwiązania są coraz częściej stosowane m.in. w autobusach przedsiębiorstw komunikacyjnych dużych miast.
W konkluzji NIK stwierdziła: – W ocenie NIK takie sporządzenie opisu przedmiotu zamówienia nie miało uzasadnienia ekonomicznego czy użytkowego dla potencjalnego samochodu użytkowanego przez Spółkę, a w sposób znaczący ograniczyło konkurencyjność przedmiotowego postępowania przetargowego.
To „słynna” Skoda Kodiaq
Chodzi o samochód, którego zakup pod koniec 2024 roku wywołał w Bochni duże emocje. Sprawa była szeroko omawiana na początku 2025 roku, także podczas sesji Rady Miasta.
Wówczas dyskusja dotyczyła przede wszystkim celowości zakupu samochodu tej klasy i jego ceny. MPWiK broniło swojej decyzji, wskazując, że auto zastąpiło wysłużony pojazd, było elementem wymiany floty oraz miało służyć zarządowi i pracownikom podczas wyjazdów służbowych.
To jedno z dwóch zakwestionowanych zamówień MPWiK
Zakup Skody Kodiaq był jednym z dwóch zamówień MPWiK, do których zastrzeżenia zgłosiła NIK.
Drugie dotyczyło usług doradczych z zakresu prawa zamówień publicznych. Umowę zawarto na cztery lata, a jej minimalna wartość miała wynieść 336 tys. zł netto. Spółka zastosowała negocjacje z jednym wykonawcą, choć – według NIK – zamówienie powinno zostać udzielone w trybie przetargowym.
W obu przypadkach Izba uznała, że naruszono zasady wynikające z wewnętrznego regulaminu zamówień MPWiK.
Więcej o raporcie pokontrolnym NIK przeczytasz TUTAJ.










