R e k l a m a

Zaskakujące spięcie na sesji Rady Powiatu. „Pan się chyba pogubił”

-

Na zakończenie odbywającej się w miniony czwartek sesji Rady Powiatu Bocheńskiego opozycyjny radny Mariusz Zając (PiS) zupełnie niespodziewanie zaczął dopytywać przewodniczącą Bernadettę Gąsiorek (niezrzeszona) o powody jej decyzji przy głosowaniu, które odbywało się… dwa miesiące wcześniej. W trakcie wywołanej przez siebie dyskusji szybko doczekał się riposty z podobnym pytaniem.

Gdy czwartkowa sesja miała się już ku końcowi, w punkcie „Oświadczenia i komunikaty” radny Mariusz Zając skierował pytanie do prowadzącej obrady Bernadetty Gąsiorek: – Na ostatniej sesji [w grudniu – przyp. red.] była uchwała budżetowa i podczas tej uchwały wiemy, że pani zagłosowała „przeciw”. Chciałbym wiedzieć, dlaczego pani głosowała przeciw?

– Proszę pana, proszę sobie odsłuchać, bo uzasadniłam to w czterech punktachodpowiedziała od razu Bernadetta Gąsiorek, dodając: – W protokole jest to także zapisane.

Mariusz Zając nie dawał jednak za wygraną: – Pani przewodnicząca, właśnie kwestia jest tego rodzaju, że nie wszystko jest wyjaśnione, a może pani miała rację w tym punkcie. Więc jakby pani mogła powiedzieć coś więcej… Bo pytają o to wyborcy po prostu – stwierdził radny, chwilę później zasłaniając się także: – To nie jest dla mnie potrzebna informacja, tylko dla mieszkańców.

Przewodnicząca rady powiatu powtórzyła: – Tak jak powiedziałam: jest w protokole, jest do odsłuchania, pan był obecny fizycznie, a ja się nie muszę przed panem tłumaczyć, dlaczego tak czy inaczej głosuję – dodała, a Mariusz Zając skomentował: – Niepotrzebnie pani podnosi ton, bo to nie jest ładne.

W wymianę zdań włączył się także starosta Adam Korta (Nasza Wspólna Sprawa), który stanął po stronie przewodniczącej Bernadetty Gąsiorek: – Sesje są transmitowane on-line i nagrywane. Każdy mieszkaniec powiatu bocheńskiego może sobie te sesje odsłuchać i wyrobić zdanie. Gospodarz powiatu przypomniał także, że przecież na przywoływanej sesji przewodnicząca swoją decyzję wytłumaczyła.

– To nie jest miejsce na odpytywanie i przepytywanie kto i jak głosował. Proszę pana, no trochę się pan pogubił w tym wszystkim… To co pan przed chwilą rozpoczął, to rozpoczął pan polityczną hucpę i nie wiem po co ona w ogóle jest prowadzona, jaki ma cel? – zwrócił się do radnego Adam Korta.

W odpowiedzi radny Mariusz Zając wypalił: – (…) Jeśli panu staroście się spieszy, to niedobrze. Bo rzadziej niż raz w miesiącu jest ta sesja, każdy z nas bierze dietę, pan bierze sowite wynagrodzenie i pan też od tego jest, żeby odpowiedzieć, jak jest jakieś pytanie, już nie mówię, żeby pracować na inwestycje, które wymagają takiego wsparcia…

Radny raczej nie spodziewał się, że w tym momencie starosta Adam Korta wykorzysta przeciw niemu podobną „broń” jak ta, którą on zastosował rozpoczynając dyskusję: – Radny użył sformułowania, że „sesje są rzadko”. Czy mógłby pan powiedzieć, jak pan głosował nad planem pracy rady, w grudniu? Bo ten plan pracy był przedstawiony na poszczególne miesiące. Zagłosował pan za czy przeciw? – zapytał Adam Korta.

MZ: – Ja znam swoje kompetencje i wywiązuje się z nich dobrze…

AK: – Za czy przeciw?

MZ: – …jak pan chce porozmawiać o obowiązku, który powinniśmy wykonywać z racji pracy którą wykonujemy społecznie czy zawodowo, to możemy porozmawiać, ale nie wiem czy pan z tej rozmowy wyszedłby obronną ręką.

AK: – To ja pana informuję, że zagłosował pan ZA planem pracy, czyli zgodził się pan na tę ilość sesji, która jest zaplanowana w 2023. Więc to chyba jest schizofrenia u pana

MZ: – Ale to nie znaczy, że nie może radny zabrać głosu, panie starosto!

Chwilę później temat został zmieniony, a sesja się zakończyła.

PODOBNE ARTYKUŁY

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia

luty, 2024