BZUK bez certyfikatu po odejściu prezesa. Czy coś grozi komunikacji miejskiej?

-

Po zwolnieniu dotychczasowego prezesa Bocheńskich Zakładów Usług Komunalnych spółka znalazła się w sytuacji, która na pierwszy rzut oka może budzić niepokój. Chodzi o brak tzw. certyfikatu kompetencji zawodowych – dokumentu niezbędnego do prowadzenia działalności transportowej. Jak jednak wynika z rozmowy z pełniącym obowiązki prezesa Łukaszem Kołczem, sprawa ma charakter formalny i jest w trakcie rozwiązywania.

Na czym polega problem?

BZUK jako spółka posiada wymaganą licencję na przewóz osób, ale to nie jedyny warunek prowadzenia działalności. Przepisy wymagają także, by w firmie była osoba posiadająca certyfikat kompetencji zawodowych – dokument potwierdzający kwalifikacje do zarządzania transportem.

Jak wyjaśnia Łukasz Kołcz, certyfikat nie jest przypisany do firmy, lecz do konkretnej osoby: – W spółce musi być osoba, która taki certyfikat posiada i na podstawie tego certyfikatu firma może prowadzić przewóz.

Do tej pory taką osobą był w BZUK prezes Sławomir Kołodziej. Po jego odwołaniu i odejściu ze spółki wycofał on możliwość korzystania ze swojego certyfikatu – co jest oczywistym następstwem dymisji i jak podkreśla Łukasz Kołcz – nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Przy okazji dodaje, że bliźniacza sytuacja miała miejsce dekadę temu w trakcie zmiany szefostwa w RPK.

Jak spółka wychodzi z sytuacji?

Po utracie certyfikatu starostwo – zgodnie z procedurą – wezwało spółkę do uzupełnienia dokumentów. BZUK otrzymał trzy tygodnie na rozwiązanie sytuacji. To okres przejściowy, w którym spółka może normalnie funkcjonować, pod warunkiem, że uzupełni brak.

BZUK prowadzi rozmowy z osobami posiadającymi wymagany certyfikat i jak informuje Kołcz, rozwiązanie jest blisko: – Jesteśmy po rozmowach z paroma osobami. Myślę, że uda się to wkrótce sfinalizować.

Równolegle spółka myśli o rozwiązaniu długofalowym – czyli wysłaniu własnych pracowników na szkolenie i egzamin, który pozwala zdobyć certyfikat kompetencji zawodowych. Jak wyjaśnia Łukasz Kołcz, dziś BZUK musi posiłkować się osobą z zewnątrz, ale w przyszłości chce uniezależnić się od takich sytuacji.

Kołcz zwraca uwagę, że zdobycie certyfikatu nie jest proste – egzamin jest trudny, odbywa się rzadko, a cała procedura trwa. Dlatego nawet przy rozpoczęciu szkolenia już teraz, w krótkim terminie spółka i tak musi skorzystać z „zewnętrznej” osoby posiadającej uprawnienia.

Czy jest zagrożenie dla przewozów?

Najważniejsze pytanie brzmi: czy utrata certyfikatu może sprawić, że autobusy w Bochni przestaną jeździć?

Na tę chwilę takiego zagrożenia nie ma uspokaja Łukasz Kołcz. Kluczowe jest to, że spółka ma czas na uzupełnienie formalności i już działa w tym kierunku.

PODOBNE ARTYKUŁY

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia