Witold Jodłowski. Tak zaczęła się koszykówka w Bochni – dziś gramy w ekstraklasie!

-

Dziś koszykówka w Bochni to żeńska ekstraklasa, pełne trybuny, międzynarodowy turniej Bochnia Cup i setka dziewcząt trenująca w różnych kategoriach wiekowych sekcji MOSiR. Ale gdy w latach 90-tych Witold Jodłowski, były koszykarz z Rzeszowa, a później trener, próbował zaszczepić tę dyscyplinę na bocheński grunt – wcale nie było łatwo i nic nie wróżyło tak dynamicznego rozwoju kobiecego basketu w Bochni.

Zwłaszcza, że Witold Jodłowski nie zaczynał od propagowania koszykówki dla dziewcząt!

Pochodzi z Rzeszowa, trafił do Bochni po studiach na krakowskim AWF-ie. To były koszykarz – w młodości grał w rodzinnym mieście – najpierw w rozgrywkach młodzieżowych, a następnie na poziomie II ligi (w MKS Rzeszów i Resovia Rzeszów), później występował także w barwach uczelni podczas studiów w Krakowie. Jak wspomina, jego przyjazd do Miasta Soli nie był planem sportowym, ale życiowym wyborem – to tutaj mieszkała jego żona (piłkarka ręczna), z którą poznał się na studiach. W Rzeszowie miał perspektywy pracy, ale brakowało mieszkania. „W Bochni było odwrotnie” – żartuje, ale fakt jest taki, że ostatecznie osiedlił się u nas.

Zaczęło się od trenowania chłopców

Od razu próbował zainteresować koszykówką lokalne środowisko, choć początkowo bez większego odzewu. Jak przyznaje, wszyscy mu mówili, że w Bochni liczą się mające długie tradycje piłka nożna i piłka ręczna, a nową dyscyplinę trudno będzie rozwijać.

Witold Jodłowski prowadził wtedy zajęcia w szkołach (SKS-y), organizował sparingi i treningi (na kilka nawet się załapałem!) – brakowało jednak hali i zaplecza do regularnego trenowania.

1999 – Powstaje sekcja w MOSiR

Przełom przyszedł w 1999 roku. Dzięki decyzji dyrektor MOSiR Sabiny Bajdy powstała sekcja koszykówki, którą od początku współtworzyli Witold Jodłowski i Krzysztof Kieroński.

Pierwszą drużynę stanowili chłopcy z roczników 1982/83. Zaczynali późno (mieli po 16-17 lat), ale byli prawdziwymi zapaleńcami wychowanymi na NBA. Trenowali w skromnych warunkach, a część z nich – jak Piotr Lizak czy Rafał Sroka – kontynuowała później karierę w innych klubach (odpowiednio Unia Tarnów i Cracovia). Kolejne roczniki trafiły już do rozgrywek Małopolskiej Ligi. Tam przyszło zderzenie z silniejszymi ośrodkami z Krakowa czy Tarnowa. Sam Jodłowski przyznaje dziś, że zgłoszenie drużyny do rozgrywek było wtedy „porwaniem się z motyką na słońce”. Ale nie żałuje.

W 2004 roku powstała Bocheńska Amatorska Liga Koszykówki, organizowano turnieje streetballa, a w rozwój sekcji włączyli się kolejni ludzie i sponsorzy – w tym Andrzej Cieślik i firma Contimax. Nawiązanie tej ostatniej współpracy, jak się miało okazać, było kamieniem milowym w historii bocheńskiego basketu.

Stawiamy na koszykówkę dziewcząt

Kluczowy zwrot nastąpił jednak wtedy, gdy postanowiono „przebranżowić się” na szkolenie dziewcząt. Słusznie uznano, że w Bochni, gdzie rzeczywiście silne były piłka nożna i męska piłka ręczna, konkurowanie wielu sekcji o tych samych chłopaków nie miało sensu.

To zdecydowało o przyszłości dyscypliny w Mieście Soli, a postawienie na żeński basket okazało się strzałem w „10”. Już pierwsze grupy odnosiły sukcesy – m.in. drużyna rocznika 1993 zdobyła wicemistrzostwo województwa i dotarła do ćwierćfinału mistrzostw Polski. Kolejne lata przyniosły rozwój szkolenia, nowe klasy sportowe i coraz lepsze wyniki.

W 2010 roku narodził się turniej Bochnia Cup, który z czasem stał się jednym z największych wydarzeń koszykarskich tego typu na mapie Polski.

Drużyna seniorska

Naturalnym krokiem było stworzenie drużyny seniorskiej. W 2017 roku Contimax MOSiR Bochnia zadebiutował w II lidze kobiet, wtedy oparty w całości na wychowankach. Zespół szybko zaczął odnosić sukcesy, a w 2020 roku – po przerwanym przez pandemię sezonie – uzyskał prawo gry w I lidze. Po 5 kolejnych latach – awansował na najwyższy poziom rozgrywek.

Historia zatacza koło

Choć wszystko zaczęło się od jednego pomysłu, to ta historia ma wielu bohaterów. Jodłowski wylicza: Sabina Bajda – która otworzyła drzwi, Krzysztof Kieroński – który współtworzył szkolenie, Andrzej Cieślik – który dał i nadal daje wsparcie, pierwsi zawodnicy i ich rodziny oraz wielu, wielu innych…

Bo koszykówka w Bochni nie powstała sama. Ale ktoś musiał w nią uwierzyć – zanim zaczęli wierzyć inni.

A tymczasem historia zatacza koło – niektórzy dawni wychowankowie Witolda Jodłowskiego są dziś trenerami i szkolą m.in. wzajemnie swoje córki w sekcji, którą on współtworzył, ba! szkolą nawet… utalentowaną wnuczkę swego dawnego trenera!

Ależ byłoby to piękne, gdyby kiedyś zagrała w ekstraklasowym Contimax MOSiR Bochnia!


Partnerem publikacji jest MOSiR Bochnia.

PODOBNE ARTYKUŁY

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia