Tomasz Stodolny w Radiu Kraków: W Bochni trwa polityczna próba sił

-

Nieudzielenie burmistrz Bochni Magdalenie Łacnej absolutorium i wotum zaufania było jednym z tematów piątkowej rozmowy w Radiu Kraków. Tomasz Stodolny, redaktor naczelny Bochnianin.pl, opisywał również polityczny kontekst, w jakim odbywały się głosowania.

Jak podkreślał na antenie, od wielu miesięcy w Radzie Miasta funkcjonuje większość krytycznie nastawiona do obecnych władz Bochni. To właśnie ten układ sił sprawiał, że wynik głosowań był w dużej mierze przewidywalny. – Budzi to oczywiście duże emocje, a nawet kontrowersje, wpisuje się też w szerszy spór, który zdaje się przybierać coraz bardziej ostrą formę – mówił w Radiu Kraków.

– Żeby była jasność, wpadek nie brakuje, może jedynie wydawać się dyskusyjne, czy aby opozycja nie rysuje zbyt apokaliptycznego obrazu rzeczywistości. Ale jednocześnie: to jest polityka i mają do tego pełne prawo, więc należy to przyjąć i zaakceptować – zaznaczył wyjaśniając, że krytyka kierowana pod adresem burmistrz dotyczy przede wszystkim skuteczności działania magistratu i tempa realizacji zapowiadanych inwestycji. Jako przykłady wskazał m.in. przeciągające się działania wokół ośrodka sportowo-rekreacyjnego nad Rabą czy kontrowersje związane z fiaskiem budowy żłobka na osiedlu Jana.

W dalszej części rozmowy dziennikarz nakreślił szersze tło polityczne wydarzeń. Jego zdaniem w Bochni trwa obecnie narastająca rywalizacja pomiędzy środowiskami, które przez lata współtworzyły lokalną władzę, a nową ekipą wyłonioną po wyborach samorządowych.

– Mamy do czynienia z taką narastającą próbą sił między grupą, która przez lata brała czynny udział w rządzeniu miastem – w magistracie, w radzie, w spółkach miejskich – a tą nową ekipą, która powoli zaczyna, użyję takiej metafory, przejmować coraz większe połacie ich dotychczasowego terytorium – mówił.

Jak zauważył, obecne władze właśnie takiej narracji używają: – Że ta cała krytyka, która się wylewa na panią burmistrz, podkładanie nogi, czy rzucanie kłód pod nogi, teraz nieudzielenie absolutorium – że to wszystko są oznaki tego, że „stary układ się broni”. Taka narracja jest oczywiście chwytliwa, taka narracja jest wygodna, bo można wytłumaczyć wiele niepowodzeń i problemów. Natomiast nie da się też zaprzeczyć, że pewne rzeczy w ostatnich dwóch latach w Bochni się zmieniają – abstrahuję od tego czy one się zmieniają na lepsze czy gorsze, ale zmieniają się, no i nie wszystkim się to podoba, nie podoba się na przykład tym, którzy są zmieniani (trudno się dziwić).

Według Tomasza Stodolnego mieszkańcy coraz częściej patrzą na ten konflikt z rosnącym znużeniem. – Mają tego powoli dość, no bo jednak wychodzi na to, że radni czy samorządowcy zajmują się bardziej sami sobą, zamiast problemami miasta – stwierdził.

Dziennikarz nie ukrywał na antenie sceptycyzmu co do szybkiego uspokojenia sytuacji. Jak zauważył, nic nie wskazuje na to, by konflikt między rywalizującymi środowiskami miał w najbliższym czasie wygasnąć. – Nie jestem optymistą – przyznał, po chwili żartobliwie poprawiając się, że jest „polskim optymistą”, czyli takim, który na stwierdzenie, że gorzej już być nie może, odpowiada: „może”.

PODOBNE ARTYKUŁY

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia