– Jeśli tak ma wyglądać nowa twarz Prawa i Sprawiedliwości, to może i dobrze, że to wszystko jakoś się podzieli – powiedział w poniedziałek poseł Wiesław Krajewski w wywiadzie na antenie radia RDN Małopolska. Parlamentarzysta z naszego regionu oskarżył środowisko Zbigniewa Ziobry o próbę przejęcia PiS. Przyznał też, że w przypadku usunięcia zwolenników Mateusza Morawieckiego z partii może powstać nowy projekt polityczny.
We wtorek ma zebrać się Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości, który zajmie się przyszłością parlamentarzystów należących do stowarzyszenia Rozwój Plus. Jarosław Kaczyński uznał wcześniej, że osoby, które nie podpisały oświadczenia o rezygnacji z działalności w stowarzyszeniach politycznych, zdecydowały się odejść z PiS.
Politycy skupieni wokół Mateusza Morawieckiego odpowiadają, że żadnych rezygnacji z członkostwa w partii nie składali. Rozwój Plus liczy obecnie 40 posłów, jednego senatora i trzech europosłów. W tym gronie znajduje się poseł z okręgu tarnowskiego Wiesław Krajewski.
„Ja nie rezygnuję z PiS”
W poniedziałkowej rozmowie na antenie RDN Małopolska Krajewski przekonywał, że nie rozumie nagłej zmiany stanowiska Jarosława Kaczyńskiego. Jak relacjonował, jeszcze miesiąc temu odbył z prezesem PiS długą i – jak ją określił – „fantastyczną” rozmowę.
Kaczyński miał wówczas wiedzieć zarówno o powstaniu Rozwoju Plus, jak i o zaangażowaniu Krajewskiego w działalność stowarzyszenia.
– Ja nie rezygnuję z Prawa i Sprawiedliwości, mówię to wyraźnie – zaznaczył parlamentarzysta.
Przekonywał, że działalność w organizacji Mateusza Morawieckiego w żaden sposób nie koliduje z aktywnością w PiS. Jego zdaniem stawianie parlamentarzystów przed wyborem: partia albo stowarzyszenie, jest błędem.
„Może i dobrze, że to wszystko się podzieli”
Krajewski przyznał jednak, że bierze pod uwagę usunięcie z PiS. Jego wypowiedzi pokazują, że konflikt zaszedł już znacznie dalej niż spór o formalne członkostwo w stowarzyszeniu.
– Biorąc pod uwagę agresję i poziom nienawiści, jaki pojawił się w ostatnich trzech dniach, jeśli to ma być twarz i nowa odsłona Prawa i Sprawiedliwości, to może i dobrze, że to wszystko jakoś się podzieli – powiedział.
Poseł wskazywał m.in. na wypowiedzi Jacka Kurskiego, Patryka Jakiego, Dariusza Mateckiego i Michała Wosia. Polityków krytykujących środowisko byłego premiera określał mianem „maślarzy”.
Zdaniem Krajewskiego do obecnego przesilenia doprowadzili działający wewnątrz partii „intryganci”, którzy próbują wpłynąć na Jarosława Kaczyńskiego i skierować PiS przeciwko Mateuszowi Morawieckiemu.
Ostry atak na ludzi Ziobry
Najbardziej medialna część rozmowy dotyczyła środowiska dawnej Solidarnej, a później Suwerennej Polski.
– Chcą ewidentnie przejąć naszą partię, Prawo i Sprawiedliwość – stwierdził Krajewski.
Według niego politycy związani ze Zbigniewem Ziobrą przez lata korzystali z miejsc na listach wyborczych PiS, a następnie zostali bezwarunkowo przyjęci do partii. Teraz – jak ocenił – próbują zdobyć w niej dominującą pozycję.
– Wykorzystali dobrodziejstwo Prawa i Sprawiedliwości oraz prezesa Jarosława Kaczyńskiego, ale wewnątrz PiS cały czas mącą – mówił.
Krajewski zarzucił im również atakowanie nie tylko samego Morawieckiego, ale całego rządu PiS z lat 2017–2023. Jego zdaniem właśnie ten konflikt, a nie istnienie Rozwoju Plus, stanowi dziś największe zagrożenie dla jedności partii.
Za wcześnie wskazano kandydata na premiera?
Poseł odniósł się także do rywalizacji Mateusza Morawieckiego z Przemysławem Czarnkiem. Nie odpowiedział wprost, który z nich byłby lepszym kandydatem PiS na premiera.
Przyznał natomiast, że przestrzegał władze partii przed zbyt wczesnym wskazywaniem kandydata.
– Na półtora roku przed wyborami jest to przedwczesna decyzja, która może powodować emocje ambicjonalne. I okazuje się, że pewnie tak się stało – ocenił.
Jego zdaniem PiS powinno najpierw przygotować program wyborczy pod kierownictwem Piotra Glińskiego, a dopiero później zdecydować, kto będzie kandydatem ugrupowania na szefa rządu.
Krajewski mobilizuje region
W rozmowie pojawił się także istotny wątek lokalny. Krajewski zapowiedział, że niezależnie od decyzji władz PiS pozostanie aktywnym posłem i będzie kontynuował współpracę z mieszkańcami oraz samorządowcami z regionu.
Przekonywał, że otrzymuje wiele wiadomości sms z poparciem. Jednocześnie już teraz otwarcie zachęca mieszkańców regionu do wstępowania do Rozwoju Plus.
– Mam świetne relacje z wieloma samorządowcami, ze zwykłymi ludźmi, którzy na co dzień wspierają mnie i nasze działania – podkreślił.
Może to oznaczać, że w najbliższych dniach polityczny konflikt z Warszawy zacznie być coraz mocniej widoczny również w lokalnych strukturach. Działacze i samorządowcy związani dotychczas z PiS mogą zostać postawieni przed pytaniem, czy pozostają przy kierownictwie partii, czy opowiadają się po stronie Morawieckiego i jego stowarzyszenia. Zobacz też: Rozłam w PiS zejdzie do powiatów i gmin. Kto pójdzie za Krajewskim i Bernackim?
Powstanie nowa partia?
Krajewski nie wykluczył, że Rozwój Plus może ostatecznie przekształcić się w partię polityczną.
– Jeśli będzie takie drastyczne, zero-jedynkowe działanie, to być może powstanie jakiś projekt – powiedział.
Zaznaczył jednak, że dziś jest za wcześnie na ostateczne deklaracje. Jednocześnie mówił już o możliwej współpracy szeroko rozumianego obozu prawicowego z Konfederacją po kolejnych wyborach parlamentarnych.
Decyzje, które mają zapaść we wtorek, mogą więc przesądzić nie tylko o formalnej przyszłości Wiesława Krajewskiego w PiS. Mogą też rozpocząć faktyczną budowę nowego ugrupowania skupionego wokół Mateusza Morawieckiego – z własnymi strukturami, zapleczem samorządowym i parlamentarnym.









