Protesty w wielu miastach. A w Bochni? „Burmistrz nie będzie uczestniczył w tych gierkach”

-

Dziś (wtorek 1 grudnia) o godz. 17.00 w wielu miastach w Polsce odbędzie się protest przeciwko polityce rządu. Na godzinę w wybranych punktach miast zostanie wyłączone oświetlenie uliczne. Burmistrz Stefan Kolawiński zdecydował, że Bochnia nie przyłączy się do protestu.

Samorządy, które zdecydowały się na udział w proteście, zamierzają w ten sposób wyrazić swój sprzeciw wobec planowanego weta wobec unijnego budżetu (argument: ewentualna utrata unijnych dotacji uderzy najmocniej w samorządy), ale też ograniczania finansów samorządów (w parlamencie procedowana jest ustawa ograniczająca udział samorządów we wpływach z podatków PIT i CIT).

– „Jeśli (…) rządzący nie zrezygnują z planów wyłączania finansowej kroplówki samorządom na zaspokojenie najpilniejszych potrzeb mieszkańców ich społeczności, ponura ciemność może stać się wymuszoną ekonomicznie rzeczywistością” – alarmują inicjatorzy protestu.

Protest ma mieć wymiar symboliczny – na godzinę w wybranych, często reprezentatywnych punktach miast zostanie wyłączone oświetlenie uliczne. Taki protest odbędzie się m.in. w Krakowie, Wieliczce, czy Niepołomicach.

Bochnia nie przyłączy się do tego protestu. Dlaczego?

Burmistrz Stefan Kolawiński jest samorządowcem bez konkretnego zaplecza politycznego, niebędącym ani w opozycji, ani w koalicji do władz centralnych, obojętnie z jakiego aktualnie ugrupowania by się nie wywodziła. Praca burmistrza polega na dbaniu o to, żeby w każdych okolicznościach służyć Bochni i jej Mieszkańcom oraz uzyskiwać jak największe możliwe korzyści z aktualnie prowadzonych programów dla samorządów. Przy sprzecznych informacjach prezentowanych przez różnych polityków, nie ma możliwości (bez szerokiej wiedzy w sprawach dot. budżetu UE i tzw. oceny praworządności) na formułowanie takiej lub innej opinii wyjaśnił w odpowiedzi przesłanej redakcji Bochnianin.pl Andrzej Koprowski, który w Urzędzie Miasta Bochnia odpowiada za kontakt z mediami.

Czy rację ma Premier Rządu RP Mateusz Morawiecki twierdząc, że zgoda na zapisy o uzależnieniu przepływu środków UE od oceny tzw. „praworządności” grozi nam utratą suwerenności i możliwą manipulacją przy jej ocenie, czy też rację mają niektórzy politycy opozycji twierdząc, że poprzez brak zgody na takie zapisy, a nawet użycia mechanizmu veta, Polska straci bezpowrotnie miliardy euro? Porządek prawny w Polsce, nasza Konstytucja, inne akty prawne i również dyrektywy unijne, wyraźnie wskazują kto jest upoważniony do reprezentowania naszego kraju i podejmowania decyzji w takich sprawach. Z pewnością nie są to samorządy – zwrócił uwagę Andrzej Koprowski.

Zajęcie stanowiska po jednej lub drugiej stronie powoduje określenie tylko sympatii politycznych, służąc wyłącznie naciskowi na jedną lub drugą stronę konfliktu. Mało tego, partie polityczne będą się prześcigać w publikowaniu danych o tym jak wielka liczba samorządów się buntuje i odwrotnie jak mało samorządów do tego działania się dołączyło. Będzie to również wykorzystywane do prowadzenia polityki międzynarodowej, dając narzędzia do dyskusji na forum UE jednej lub drugiej stronie oraz materiału do publikacji w zagranicznej prasie tego, jak bardzo jesteśmy skłóceni – przekazał A. Koprowski.

Z całą pewnością tego typu sprawy nie powinny być dyskutowane przez wszystkich, ponieważ mogą wzmacniać bądź osłabiać pozycję Polski na arenie międzynarodowej i prowadzić do dalszego, głębszego podziału społeczeństwa. Zadaniem władzy każdego szczebla jest służba Polsce i Polakom, i na tym powinny się skupiać działania. Tymczasem to co obserwujemy w ostatnich tygodniach coraz mocniej nasze społeczeństwo dzieli. Burmistrz Stefan Kolawiński nie będzie uczestniczył w tych „gierkach” i przykładał ręki do dalszej polaryzacji nastrojów społecznych – dodał Andrzej Koprowski.

PODOBNE ARTYKUŁY

R e k l a m a

NAJNOWSZE

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia

CO? GDZIE? KIEDY?

styczeń, 2021

23,469FaniLubię
882ObserwującyObserwuj
1,130SubskrybującySubskrybuj
X