R e k l a m a

Nowy komendant straży pożarnej w Bochni bryg. Jacek Ryncarz: „Obudził się we mnie lokalny patriotyzm” – WYWIAD

-

Od 12 grudnia 2022 roku Komendantem Powiatowym Państwowej Straży Pożarnej w Bochni jest bryg. Jacek Ryncarz. W rozmowie z Bochnianin.pl opowiedział m.in. o swojej karierze zawodowej, planach na przyszłość, podzielił się swoją oceną bocheńskiej jednostki, a także tym jak zamierza przekonać do służby nowych strażaków.

Mirosław Cisak, Bochnianin.pl: – Komendantem Powiatowym Państwowej Straży Pożarnej w Bochni jest pan od ponad miesiąca. Czy zdążył pan już zapoznać się z jednostką? Jakie są pana pierwsze wrażenia?

Bryg. Jacek Ryncarz, Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Bochni: – Moje wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Zresztą samo moje przyjęcie przez pracowników cywilnych i strażaków tej komendy było bardzo serdeczne, więc poczułem bardzo miłą atmosferę w nowym miejscu pracy.

Poprzednio był pan dowódcą Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Komendzie Powiatowej PSP w Brzesku. Nie będę ukrywał, że sprawdziłem przebieg pana kariery, ale wolałbym, aby pan sam krótko opowiedział o swoim doświadczeniu. Może zacznijmy od tego dlaczego został pan strażakiem?

– Moje spotkanie ze strażą pożarną było przypadkowe. Jako młody człowiek w klasie maturalnej nie wiedziałem co chcę w życiu robić. Szukałem wielu alternatyw, ale wiedziałem, że chciałbym być związany z mundurem. Jeden z moich kolegów naprowadził mnie na Szkołę Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej. Pojechaliśmy do Krakowa, pokazał mi budynek, sprawdziłem jakie są możliwości naboru, spróbowałem i okazało się, że się dostałem. Później rozwój kariery potoczył się „sam”. Z tzw. przydziału powinienem zostać przyjęty do Bochni, natomiast w ostatniej chwili zostałem przekierowany na Brzesko. Dlatego zacząłem pracować w Brzesku, gdzie trafiłem do Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej jako młody absolwent. Po pewnym czasie zostałem przeniesiony do Służby Operacyjnej, gdzie popracowałem kilka lat, po czym wróciłem do Jednostki Ratowniczo Gaśniczej już na stanowisko zastępcy dowódcy, a później objąłem stanowisko dowódcy tej jednostki do czasu przeniesienia tutaj do komendy w Bochni. W międzyczasie podnosiłem swoje kwalifikacje zawodowe m.in. w Szkole Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie, a także na studiach podyplomowych.

W tym roku obchodzi pan 25-lecie służby?

– Tak, choć generalnie na chwilę obecną mam już 26 lat, ponieważ służba w Państwowej Straży Pożarnej liczy się ze szkołą pożarniczą, którą rozpocząłem w 1996 roku.

Jest pan bochnianinem. Czy przez czas służby w Brzesku cały czas mieszkał pan w Bochni?

– Cały czas pracując w Brzesku mieszkałem w Bochni. To moje rodzinne miasto. Tutaj się urodziłem, chodziłem do szkoły podstawowej i liceum.

Cieszy się pan zatem, że zgodnie z pierwotnym życzeniem, trafił do Bochni?

– Powiaty bocheński i brzeski sąsiadują ze sobą. Miasto Bochnia i Brzesko znajdują się bardzo blisko siebie. Dojazd do pracy nigdy nie stwarzał mi żadnego problemu. Natomiast nie ukrywam, że dopiero po przejściu do komendy w Bochni obudził się we mnie taki lokalny patriotyzm. Cieszę się, że zostałem przeniesiony do służby na teren powiatu bocheńskiego, do swojego powiatu i miasta.

Jak wypada porównanie bocheńskiej jednostki z brzeską, w której służył pan ostatnio?

– Dla mnie komenda bocheńska oraz komenda brzeska są bardzo zbliżone do siebie strukturalnie i organizacyjnie. Nawet biorąc pod uwagę zagrożenia występujące na terenie obu powiatów są mocno zbliżone. Jest mniej więcej ta sama liczba pracujących osób, są te same stanowiska. Więc organizacyjnie różnic praktycznie nie ma. Co do samej służby to ciężko mi to powiedzieć, ponieważ pracując w jednej instytucji przez tyle lat człowiek jest ukierunkowany, nauczony pewnych schematów. Przychodząc do nowego miejsca pracy zderzam się z inną formą pracy i innymi zwyczajami. Nie jestem człowiekiem, który narzuca swoje rzeczy. Wręcz odwrotnie: to ja chcę przejąć zwyczaje panujące w tej komendzie. Natomiast z biegiem czasu, jeżeli uznam, że jest coś niewłaściwe, coś trzeba poprawić, wówczas będę wprowadzał takie zmiany. Znam kadrę kierowniczą tej komendy już z poprzedniej pracy, ponieważ bardzo żywo współpracowaliśmy. Zawsze moje zdanie o kadrze kierowniczej było pozytywne.

Czy planuje pan jakieś ruchy kadrowe?

– Tak jak już powiedziałem, nie jestem zwolennikiem nagłych ruchów kadrowych. Jesteśmy instytucją, gdzie faktycznie jest duża rotacja na stanowiskach i w samej służbie, więc nie zamierzam robić nagłych ruchów kadrowych. Wszystko będziemy układać stopniowo.

Jak obecnie wyglądają przyjęcia do służby? Nie brakuje chętnych?

– Co ciekawe, zrobiłem już taką analizę. Mamy teraz dwa wakaty i myślimy o przyjęciu do służby nowych kandydatów. Jeden kandydat będzie przyjęty w połowie roku. Jest to absolwent Szkoły Aspirantów PSP. Kryteria przyjęć określone są jednolicie dla całego kraju. Zaskoczyło mnie to, że wśród kandydatów jest mało chętnych z powiatu bocheńskiego. Nie ukrywam, że jednym z priorytetów będzie przekonanie strażaków ochotników z powiatu bocheńskiego, aby brali udział w naborach do służby w Państwowej Straży Pożarnej.

Jak pan zamierza ich przekonać?

– Jesteśmy otwarci i chcemy być bardziej atrakcyjni, aby przyciągnąć do siebie ochotników, pokazywać im naszą strażnicę, wspólnie z nimi ćwiczyć i namawiać do tego zawodu. Jest teraz okres zebrań, spotkań w jednostkach OSP, więc czynnie włączyliśmy się w te zebrania. Jeździmy i staramy się rozmawiać z ochotnikami. Poprzez te rozmowy namawiamy ich do prób przystąpienia do służby w naszej jednostce.

Oczywiście można zostać strażakiem PSP nie będąc strażakiem OSP, ale ten target jest pewnie najbardziej oczywisty?

– To w tej chwili podstawowa ścieżka, jeżeli mówimy o strażaku, ponieważ punktowane są umiejętności, kursy, które zdobywa się właśnie w jednostkach OSP. Więc to jest bardzo duży plus. Natomiast z zewnątrz bez styku z jednostką OSP najlepszą ścieżką są szkoły pożarnicze, czyli Szkoła Aspirantów PSP oraz Szkoła Główna Służby Pożarniczej PSP.

Z czego według pana może wynikać to mniejsze zainteresowanie zawodem strażaka wśród mieszkańców powiatu bocheńskiego?

– Najwięcej podań – i tyczyło się to również Brzeska – jest ze wschodu naszego kraju, a najmniej kandydatów jest z zachodu Polski. Dlatego myślę, że tu chodzi o atrakcyjność rynku pracy.

Czyli zawód strażaka nie jest zbyt atrakcyjny na rynku pracy?

– W naszym regionie jest nadal bardzo atrakcyjny, ale mimo wszystko rynek pracy na zachodzie kraju ze względów finansowych jest atrakcyjniejszy.

Na pewno niewątpliwym plusem jest niezmiennie ogromne zaufanie społeczne jakim cieszy się zawód strażaka.

– Tak, to trzeba przyznać. Wykonywanie tego zawodu jest przyjemne, daje satysfakcję i cieszy się wysokim uznaniem wśród społeczeństwa. Statystyki się zmieniają, ale od lat to zaufanie wynosi znacznie powyżej 90 proc. Zastanawiałem się zawsze skąd te kilka procent osób, które nie są za strażakami i usłyszałem odpowiedź, że są to… żony strażaków. Coś w tym jest (śmiech).

Jak obecnie wygląda bocheńska jednostka straży pożarnej na tle innych jednostek z województwa małopolskiego biorąc pod uwagę statystyki dotyczące interwencji?

– Kilka dni temu pojawiły się statystyki za 2022 rok dla województwa małopolskiego. Bocheńska jednostka ratowniczo-gaśnicza jest w czołówce liczby interwencji na terenie naszego województwa. W 2022 roku na terenie powiatu bocheńskiego odnotowaliśmy 1759 interwencji. Rekord jest z 2020 r. – 1769, dokładnie o 10 więcej, czyli zbliżyliśmy się do tego rekordu. Natomiast pragnę zauważyć, że ten 2020 r. był rokiem typowo covidowym i wiele działań było związanych z pandemią. Z kolei w 2022 r. było zakończenie działań covidowych i nowe działania związane z wojną na Ukrainie.

Do jakich zdarzeń najczęściej jeździcie?

– Najmniej było fałszywych alarmów – 90, pożarów – 279, a miejscowych zagrożeń 1390. Dodam jeszcze, że rok 2023 już zaczyna się rekordowo. Pierwszy raz w historii na tę chwilę (końcówka stycznia) mamy ok. 460 wyjazdów. Jest to związane z trzydniowym okresem (20-22 stycznia) z opadami śniegu, połamanymi gałęziami itp. Jesteśmy w czołówce województwa z liczbą interwencji.

Jakie podejmowaliście działania związane z wojną na Ukrainie?

– Dotyczyły głównie przewożenia uchodźców z granicy naszego państwa na teren powiatu bocheńskiego, ale też w głąb kraju, zgodnie z dyspozycją jaką otrzymaliśmy. W te działania włączyli się również strażacy ochotnicy. Ponadto liczne zbiórki, które współrealizowaliśmy. Łącznie z powiatu bocheńskiego udało się zebrać 3 agregaty prądotwórcze, 249 węży pożarniczych, 75 prądownic, 131 kompletów ubrań specjalnych, 163 hełmy pożarnicze, 66 par butów strażackich, 59 par rękawic, 32 kominiarki, motopompę oraz 3 torby ratownictwa medycznego. To były dary od Państwowej Straży Pożarnej, ale przede wszystkim od jednostek OSP, które przekazały własny sprzęt dla strażaków na terenie Ukrainy. Były też prowadzone zbiórki humanitarne. Teraz te działania uspokoiły się.

Wspomniał pan też o działaniach covidowych. Na czym polegały zeszłoroczne akcje tego rodzaju?

– W zeszłym roku nastąpiła stagnacja jeśli chodzi o działania covidowe, ale cały czas była prowadzona jeszcze dystrybucja płynów dezynfekcyjnych, a także wszelkich materiałów ochrony osobistej związanych z zabezpieczeniem przed covidem. Strażacy wyjeżdżali również jako wsparcie ratownictwa medycznego do zdarzeń covidowych, ponieważ mamy ku temu podstawowy sprzęt.

Wróćmy do pierwszego pytania – pana oceny PSP w Bochni. Czego tutaj brakuje? Co według pana należałoby zmienić?

– Jeżeli chodzi o sprzęt to jest to długotrwały proces. W straży pożarnej nie zdobywa się sprzętu z dnia na dzień. To trwa, dlatego obecnie jest to kontynuacja działań, decyzji moich poprzedników np. odnośnie pozyskania nowego samochodu średniego. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie to taki samochód pozyskamy w kwietniu. Natomiast w dalszych planach chcielibyśmy wymienić wysłużony już samochód rozpoznawczo-ratowniczy. Jest to samochód do jazdy w terenie. Zbliża się również eksploatacyjny koniec na nasz podnośnik. Nie ukrywam, że zamiast podnośnika wolelibyśmy mieć w przyszłości strażacką drabinę.

Jakie są różnice pomiędzy drabiną a podnośnikiem?

– Ogromne. Przede wszystkim szybkość rozstawiania z plusem na drabinę i zasięg pola pracy. Wysokość wystarczyłaby nam taka jak mamy podnośnik, czyli 25 metrów, a obecnie produkowane drabiny mają ok. 30 metrów, więc na nasz powiat jak najbardziej wystarczająco.

A jak wygląda sprawa budżetu komendy? Macie problemy z finansami?

– Rok udało nam się dość dobrze zamknąć, a w nowym roku już widzimy pewną dysproporcję finansową do roku poprzedniego. Wzrost naszego budżetu w związku z inflacją wynosi ok. 7 proc., a sama inflacja jest przecież dużo wyższa. Przystąpiliśmy do programu oszczędnościowego i staramy się oszczędzać praktycznie na każdym kroku dostosowując się do ogólnopolskich wytycznych. Będziemy analizować na co szły dotychczasowe wydatki, aby umniejszać koszty.

Od 2017 roku bocheńska jednostka straży pożarnej funkcjonuje w nowym budynku. Jak z perspektywy tych kilku lat jest on oceniany?

– Bocheńska komenda jest stawiana za wzór właśnie przez pryzmat tego budynku. Często przyjeżdżają do nas delegacje z innych miast, które podpatrują pewne wzorce zastosowane u nas. Ten obiekt jest bardzo nowoczesny. Zabezpiecza nas na dziesięciolecia zarówno pod względem funkcjonowania samej komendy, jak i części magazynowej. Oczywiście są też pewne minusy, np. sam przegląd pomp do ogrzewania budynku kosztował ok. 10 tys. zł.

Czy przyglądnął się pan już okolicznym jednostkom Ochotniczej Straży Pożarnej? Jak pan ocenia tę lokalną sieć jednostek OSP? Mają duże znaczenie dla działań ratowniczo-gaśniczych?

– Tak naprawdę jesteśmy jednym organizmem. Jedno nie może już funkcjonować bez drugiego. Jednostki PSP i jednostki OSP nawzajem się uzupełniają. Przykładem są chociażby te wspólne działania podczas ataku zimy 20-22 stycznia br. Gdyby nie jednostki OSP to na pewno na terenie powiatu bocheńskiego byłby całkowity paraliż. Swoimi siłami nie bylibyśmy w stanie nawet samej Bochni obsłużyć. Oceniamy nasze jednostki OSP na bardzo wysokim poziomie zwłaszcza pod względem wyszkolenia. Sprzęt ratowniczo-gaśniczy, którym dysponują jednostki OSP w powiecie globalnie również jest powyżej średniej krajowej.

Jak to wygląda kadrowo, tzn. ilu strażaków gotowych do udziału w akcjach ratowniczo-gaśniczych jest w bocheńskiej jednostce PSP, a ilu we wszystkich jednostkach OSP z powiatu bocheńskiego?

– W jednostce ratowniczo-gaśniczej KP PSP służy obecnie 47 strażaków, zaś stan minimalny na zmianie służbowej kształtuje się na stałym poziomie 9 osób. Łącznie w jednostkach OSP z terenu powiatu bocheńskiego jest aż 1308 druhów mogących czynnie brać udział w działaniach ratowniczo-gaśniczych.

Jakie wyzwania czekają w najbliższym czasie straż pożarną? Jakie cele wyznaczył pan przed sobą i bocheńską jednostką straży pożarnej?

– Cele komendanta powiatowego muszą być zbieżne z celami komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej, nie możemy tego rozgraniczyć. Starając się przenieść to na powiat bocheński to rozszerzenie jednostek OSP, które mogą być włączone do Krajowego Systemu Ratowniczo Gaśniczego. Do 2024 roku chcielibyśmy włączyć cztery jednostki: OSP Okulice z gminy Rzezawa, OSP Chodenice z Bochni, OSP Sobolów z gminy Łapanów i OSP Rajbrot z gminy Lipnica Murowana. To nasze priorytety. Wiąże się to z tym, że musimy poprzez współpracę z samorządem wspomóc te jednostki, aby osiągnęły one wymagany poziom wyszkolenia i wyposażenia oraz zapewnić im godne warunki do bytowania. Wyzwaniem jest też wymiana mundurów. Umundurowanie bojowe jest już na etapie zakończenia, a do codziennej służby niezwiązanej z działaniami ratowniczo-gaśniczymi wymiana przebiega stopniowo. Ponadto to co zapowiada komendant główny, czyli ambulanse do Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Jest to bliska przyszłość więc bacznie się temu przyglądamy i szukamy swojego miejsca w tych planach.

Czego panu życzyć na nowy rozdział w zawodowej karierze?

– Jesteśmy jeszcze w okresie świątecznym i powiem szczerze, że to pytanie bardzo często pada, natomiast zawsze odpowiadam: tylko zdrowia, ponieważ jestem człowiekiem szczęśliwym, któremu nic nie brakuje.

W takim razie życzę zdrowia i żeby ta passa dalej trwała.

– O, to jest dobre życzenie, dziękuję za miłą rozmowę.

PODOBNE ARTYKUŁY

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia