W solance pobranej z trzech krakowskich tężni wykryto więcej bakterii Escherichia coli niż w wodzie rzeki Dłubni i Zalewu Nowohuckiego. Jeszcze bardziej niepokojące mają być wyniki badania mgiełki unoszącej się wokół instalacji. O najnowszych analizach mówiła kilka dni temu na antenie Radia Kraków prof. Katarzyna Wolny-Koładka. Temat jest szczególnie interesujący także dla Bochni, która posiada jedną z największych miejskich tężni w regionie.
– To są wyniki, których nie można bagatelizować – oceniła w rozmowie z Jackiem Bańką prof. Katarzyna Wolny-Koładka z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.
Badaczka poinformowała, że próbki pobrano we wszystkich trzech krakowskich tężniach. Według niej stężenie bakterii Escherichia coli w solance było wyższe niż w Zalewie Nowohuckim i rzece Dłubni. Z kolei w mgiełce wokół tężni wykryto więcej bakterii kałowych niż podczas badań prowadzonych w oborach.
Czyszczenie i nowa solanka nie wystarczą?
Zdaniem prof. Wolny-Koładki problemu nie rozwiązują samo mycie konstrukcji ani okresowa wymiana solanki. Jak przekonywała, badania wykonywane bezpośrednio po czyszczeniu instalacji i wlaniu świeżej solanki nie wykazywały istotnej poprawy parametrów mikrobiologicznych.
Jedną z przyczyn zanieczyszczeń ma być otwarta konstrukcja tężni, do której dostęp mają ptaki. Ich odchody mogą przedostawać się do solanki, która następnie krąży w obiegu zamkniętym i jest rozpylana wokół obiektu.
Ekspertka zwróciła też uwagę, że miejskie tężnie nie są uznawane za obiekty lecznicze i nie podlegają takiemu nadzorowi jak instalacje działające w uzdrowiskach. Zarządcy nie mają więc obowiązku regularnego badania solanki i unoszącej się przy konstrukcji mgiełki.
„Nie powinno się budować nowych”
Prof. Wolny-Koładka uważa, że nie powinny powstawać kolejne miejskie tężnie, a istniejące należałoby stopniowo wyłączać, jeżeli nie da się skutecznie wyeliminować skażenia mikrobiologicznego.
Jak podkreśliła, z obiektów tych często korzystają seniorzy, dzieci, osoby z chorobami układu oddechowego oraz obniżoną odpornością, czyli grupy szczególnie narażone na działanie drobnoustrojów.
– Jeśli ktoś chce skorzystać z inhalacji o udowodnionym działaniu, powinien wybrać uzdrowisko, pobyt nad morzem lub kopalnię soli – mówiła ekspertka na antenie Radia Kraków.
Badania bocheńskiej tężni
Temat bezpieczeństwa obiektu pojawił się już we wrześniu 2025 roku podczas sesji Rady Miasta. Radna Katarzyna Korta-Wójcik pytała wówczas, czy wykonywane są badania mikrobiologiczne solanki.
Zastępca burmistrza Filip Pach odpowiedział, że takie analizy przeprowadzono po uruchomieniu obiektu, ale nie były to badania aktualne. Zapowiedział jednocześnie, że miasto zamierza ponownie zbadać tężnię. W wynikach nie stwierdzono groźnych drobnoustrojów.
Tężnia zamknięta do końca lipca
Obecnie bocheńska tężnia jest czasowo wyłączona z użytkowania. Urząd Miasta poinformował, że obiekt będzie zamknięty dla odwiedzających od 27 do 31 lipca 2026 roku.
Przerwa ma związek z pracami porządkowymi i konserwacyjnymi oraz uzupełnieniem solanki. Jak wyjaśnia magistrat, zakres działań wymaga czasowego zamknięcia obiektu.
Urzędnicy podkreślają, że regularna konserwacja jest niezbędna dla zapewnienia bezpieczeństwa użytkowników, utrzymania tężni w odpowiednim stanie technicznym oraz jej prawidłowego funkcjonowania.
Po zakończeniu prac obiekt ma zostać ponownie udostępniony mieszkańcom.









