„Betonoza” w oczekiwaniu na „efekt wow!” – FELIETON

Felieton RedNacza

-

Zacytowane przez Bochnianin.pl zdanie burmistrza przekonującego, że mieszkańcom wcale nie przeszkadza „betonowa pustynia” na zrewitalizowanym rynku i są zadowoleni z efektu przeprowadzonych prac, wzbudziło wśród internautów sporo kontrowersji. Przyznaję, że i mnie ta wypowiedź wydała się trochę, hm… przedwczesna.

Podczas ostatniej sesji rady miasta Stefan Kolawiński w odpowiedzi na krytykę radnego Jerzego Lysego, który porównał Rynek do „parkingu przy Obi”, powiedział m.in.:

„Na szczęście pana ocena wyglądu tego naszego centralnego placu w mieście jest odosobniona. Spotykam się i rozmawiam z osobami, które gratulują tych rozwiązań, które dostrzegają już zasadzone rośliny i nie mówią o tym, że to jest betonowa pustynia. Pańskie przemyślenia są zupełnie wyalienowane z rzeczywistości” – stwierdził burmistrz. I dodał jeszcze: „Powtarzam: spotykam się z ludźmi, mieszkańcy Bochni są zadowoleni z tego co się dzieje”.

Jedna z internautek kąśliwie skomentowała, że burmistrz chyba prowadzi monologi z lustrem – a pod jej wpisem posypały się lajki.

Ja osobiście nie spotkałem jeszcze osoby, która w rozmowie o odnawianym Rynku nie wyraziłaby co najmniej obawy związanej ze zbyt małą ilością zieleni i dużą ilością betonu/kamienia (myślę, że takie doświadczenie ma wielu – dlatego tak niewiarygodnie brzmią dla nas słowa burmistrza; inna sprawa, że pora roku nie sprzyja akcentowaniu zieleni i tym bardziej dojmujące jest wrażenie jej braku). Należy jednak zaznaczyć, że w zależności od nastawienia rozmówcy albo załamuje on ręce i wiesza psy na decydentach, albo dostrzegając i doceniając już wykonane prace wskazuje, że ten brak trzeba po prostu w możliwy sposób uzupełnić i wtedy będzie już pięknie.

Z innego artykułu w Bochnianin.pl dowiadujemy się, że właśnie takie są plany: magistrat oprócz posadzonych „na trwałe” drzewek, chce uzupełnić przestrzeń miejską kwiatami wieszanymi na latarniach, „ukwieconymi” wagonikami górniczymi, dodatkowymi donicami (więcej o tym TUTAJ).

Prowadzi to do wniosku, że być może wielu słów krytyki obecna ekipa uniknęłaby (choć nie ma co do tego pewności…), gdyby w sposób klarowny, z wyprzedzeniem (albo chociaż w reakcji na zgłaszane obawy), komunikowano mieszkańcom jak ma ostatecznie wyglądać przestrzeń w centrum. O stronę PR-ową i wizerunkową tego przedsięwzięcia jednak już dawno przestano dbać, uznając najwyraźniej, że nie ma to sensu, a na końcu będzie taki „efekt wow!”, że cała krytyka pójdzie w niepamięć.

Podsumowując: zdanie radnego Jerzego Lysego z całą pewnością nie jest obecnie „wyalienowane” (choć mocno przerysowane), ale jednocześnie wkrótce może się okazać, że po zrealizowaniu planowanych działań, liczba krytyków rzeczywiście mocno stopnieje (osobiście właśnie tego się spodziewam).

W oczekiwaniu na wspomniany „efekt wow” nie warto jednak przekonywać, że to co już widać „wszystkim się podoba”, warto natomiast informować o planowanych działaniach – tych nadających śródmieściu ostateczny szlif oraz charakter. I zacząć odbudowywać pozytywną relację z mieszkańcami, nadwyrężoną trwającym już 2,5 roku remontem.


Temat budzi emocje, chętnych zapraszam do polemiki w komentarzach lub w formie felietonu :).

Tomasz Stodolny
Właściciel, wydawca, redaktor naczelny, szef 🙂 Bochnianin.pl.

Podobne artykuły

R e k l a m a

Najnowsze

23,901FaniLubię
940ObserwującyObserwuj
X