R e k l a m a

Bochnia. Szefowa edukacji o dodatkowych lekcjach religii: „Zadecydowali rodzice” – RELACJA Z SESJI

-

Podczas czwartkowej sesji Rady Miasta Bochnia dyskutowano nad wprowadzeniem dodatkowych zajęć z religii w szkołach podstawowych. Dyskusję zainicjowała radna Luiza Sawicka-Hofstede, kierując serię pytań do dyrektor Miejskiego Zespołu Edukacji Doroty Palej-Maliszczak.

Przypomnijmy: kilka dni temu dyrektor MZE Dorota Palej-Maliszczak poinformowała na komisji oświaty, że Bochnia sfinansuje dodatkowe, dobrowolne zajęcia „Nasza wspólnota” dla uczniów klas 3 i 7, organizowane na wzór innych zajęć pozalekcyjnych (pisaliśmy o tym TUTAJ). Później okazało się, że o sprawie nie wiedziała skarbnik miasta Ewa Dudek (więcej na ten temat TUTAJ).

Radna z pytaniami o „Naszą wspólnotę”

Podczas punktu „wolne wnioski i zapytania” głos zabrała radna Luiza Sawicka-Hofstede.

Cieszę się, że w sali jest pani Maliszczak. Ponieważ na ostatniej komisji oświaty troszeczkę „spuściła mnie po brzytwie”, to korzystając z okazji, że jest dzisiaj, chciałabym, żeby odpowiedziała pani na kilka pytań. Chodzi mianowicie o lekcje religii, nie-religii – „naszej wspólnoty”, jak zwał, tak zwał – rozpoczęła swoją wypowiedź radna Luiza Sawicka-Hofstede.

Chciałabym wiedzieć, kto jest pomysłodawcą wprowadzenia tych lekcji? Czy to są proboszczowie, czy to może np. pani inicjatywa? Kto wymyślił nazwę „Nasza wspólnota”? Kto to wycenił? Z kim to konsultowano? Jaka jest różnica między lekcjami religii a lekcjami „Naszej wspólnoty”? Jaki jest program zajęć proponowanych w ramach tego projektu? Czy rodzice otrzymali w czerwcu prośbę o wpisanie dzieci na zajęcia? Dlaczego na komisji powiedziała pani, że zadecydował samorząd, pozwalając myśleć, że być może to radni, bądź pani burmistrz, bądź ktoś inny zadecydował? I kto będzie prowadził te zajęcia? zapytała Luiza Sawicka-Hofstede.

„To rodzice zadecydowali”

Do pytań odniosła się dyrektor Miejskiego Zespołu Edukacji Dorota Palej-Maliszczak. – Wnioskodawcą o te zajęcia byli oczywiście księża proboszczowie. Chcę jeszcze powiedzieć i chcę to podkreślić, że osobą decyzyjną, jeśli chodzi o przydzielane godziny, nie jest Miejski Zespół Edukacji – rozpoczęła.

Ukazały się dwa artykuły na Bochnianinie i ktoś nazwał te godziny godzinami burmistrzowskimi. Wygląda to tak, że my tych godzin burmistrzowskich mamy w naszym mieście bardzo dużo. Pozwoliłam sobie przygotować taki wykaz, ile mamy tych godzin dodatkowych. W sumie w mieście tych godzin jest 143. Są to takie zajęcia jak pływanie, piłka koszykowa, język hiszpański, judo, pływanie, piłka ręczna, szachy, zajęcia artystyczne, teatralne, umuzykalniające, plastyczne, piłka nożna, język niemiecki – wyliczała Dorota Palej-Maliszczak.

Podkreśliła też, że to rodzice, a nie miasto, decydowali o udziale dzieci w zajęciach.

Te zajęcia, o których zrobiło się tak głośno w naszym mieście, będą organizowane na takiej samej zasadzie – będzie to koło zainteresowań, czyli dodatkowe zajęcia nieobowiązkowe, niepodlegające ocenianiu, organizowane albo na początku, albo na końcu zajęć. To rodzice wypełniali oświadczenia czy są zainteresowani uczestnictwem swoich dzieci w tych zajęciach, czy nie. I to rodzice podjęli decyzję czy chcą, aby ich dzieci chodziły na te zajęcia. To nie my zadecydowaliśmy – nie my, to rodzice. Rodzice wyrazili chęć uczestnictwa swoich dzieci w tych zajęciach – podkreśliła Dorota Palej-Maliszczak, dodając: – Myśmy, owszem, poinformowali, że jest taki wniosek, jest taka możliwość i zwróciliśmy się właśnie z zapytaniem do rodziców czy chcą. Rodzice odpowiadając i wypełniając oświadczenia, zadeklarowali swoje zainteresowanie i swoją chęć. Więc to nie zostało nikomu narzucone.

Mamy różną liczbę grup zorganizowanych w poszczególnych szkołach, co świadczy o tym, że niczego nie narzucaliśmy. Np. w Szkole Podstawowej nr 1 mamy tylko dwie grupy na całą szkołę, w SP nr 2 mamy sześć grup, w SP nr 4 sześć grup, w SP nr 5 pięć grup. Więc nawet ta liczba godzin świadczy o tym, że to nie było narzucone przez nas. Jeżeli rodzice byli zainteresowani, wyrazili swoją chęć, podpisali oświadczenie, że są zainteresowani. Wtedy, po otrzymaniu deklaracji rodziców, dyrektorzy szkół zwrócili się z prośbą o wyrażenie zgody na zorganizowanie takich zajęć. Zajęcia te, podkreślam, mają charakter kółek – kontynuowała Dorota Palej-Maliszczak.

Kto wymyślił nazwę i jak wyglądają koszty?

Dyrektor MZE odniosła się również do sprawy nazwy zajęć i finansowania.

Nazwę „nasza wspólnota” kto wymyślił? Na pewno nie ja. Wymyślił nasz radca prawny – nie pan Łukasz (Krawiec, radca prawny Urzędu Miasta Bochnia – przyp. red.). Pojawiały się różne pomysły, ale stwierdziliśmy, że taka nazwa jest jak najbardziej neutralna – wyjaśniła Dorota Palej-Maliszczak.

Jeżeli chodzi o koszty, to również trzeba sobie tutaj uświadomić, że w budżetach szkół były zaplanowane dwie godziny religii. Po zmianie przepisów, które regulowały liczbę godzin religii z dwóch na jedną, powstały oszczędności, ponieważ dwie godziny religii były w klasach od 1 do 8. Natomiast w tej chwili tych grup jest mniej, bo to nie jest tak, że jest w każdej klasie jedna godzina, tych grup jest mniej. A poza tym, co należy podkreślić, to jest tylko w dwóch rocznikach, czyli w klasach trzecich i w klasach siódmych. Jeszcze raz podkreślam, to nie Miejski Zespół Edukacji podjął decyzję – zakończyła Dorota Palej-Maliszczak.

Katecheci jako prowadzący

Nie Miejski Zespół Edukacji, ale dostaliśmy informację na ostatniej komisji oświaty, że samorząd podjął decyzję, więc chciałam doprecyzować. Nie powiedziała pani kto będzie prowadził te zajęcia? – dopytywała Luiza Sawicka-Hofstede.

Katecheci – odpowiedziała Dorota Palej-Maliszczak.

Ponadto zapytana przez radną o koszty dodatkowych lekcji, dyrektor MZE stwierdziła, że obecnie nie ma jeszcze ich kalkulacji.

Wątpliwości radnej dotyczyły także różnicy między programem religii a nowymi zajęciami. – Tak sobie myślę, że zanim decyzja, to dobrze byłoby wiedzieć ile to kosztuje… Jaka jest różnica między programem realizowanym na religii, a na takim kółku zainteresowań? Generalnie chodzi mi o to, że jeśli mówimy o kółkach zainteresowań, to ja sobie tak w moim mózgu je dzielę na sportowe, artystyczne, naukowe, językowe, kreatywne, rozwojowe, a tutaj trochę tak mi ideologicznie tak…Wykluczamy inne religie, których jest trochę, a idziemy w kierunku jednej religii i to jest wykluczające. Być może ja źle myślę, dla mnie to są po prostu lekcje religii, które zostały ucięte, wracamy do nich pod inną nazwą. Może się mylę, dlatego chciałabym wiedzieć, jaki jest program. Czym się różnią od lekcji religii te lekcje, których nazwę wymyślił pan prawnik „nie-Łukasz”? – dopytywała radna Luiza Sawicka-Hofstede.

Nie tylko religia kościoła katolickiego?

Nazwa „nasza wspólnota” – co może mieścić się pod tą nazwą? To jest szerokie pojęcie. Tworzymy jakąś wspólnotę w naszym środowisku. Czy tu chodzi o religię? Nie, nie chodzi o religię i to nie będą lekcje religii. Nawet mówiąc o religii mamy na myśli np. Biblię, która jest naszą tradycją, naszą kulturą, funkcjonuje w naszym środowisku, a nie można również wykluczyć, że będą poruszane na tych zajęciach tematy dotyczące innych religii czy to islamu, czy buddyzmu, czy prawosławia, czy luteranizmu. Tego nie możemy wykluczyć. Jeżeli będzie takie zainteresowanie ze strony uczniów, którzy będą uczęszczać – myślę, że to będzie w klasach siódmych, bo nie podejrzewam, żeby uczniowie klasy trzeciej byli zainteresowani islamem – ale jeżeli będzie zainteresowanie w klasach siódmych, to myślę, że osoby prowadzące te zajęcia będą otwarte i będą udzielały wszelkich informacji, i odpowiadały na pytania, które będą padać ze strony uczniów – stwierdziła Dorota Palej-Maliszczak.

Chciałam powiedzieć, że mam styczność z księżmi i katechetami, naprawdę nie oddałabym swojego syna na nauczanie o islamie czy buddyzmie do nich, wolałabym to sama zrobić. Dziękuję za bardzo szczegółowe informacje jakich pani udzieliła. Ostatnie pytanie mam do państwa, bo na sali na pewno są mamy i tatusiowie, prawda? Czy ktoś z państwa dostał w czerwcu ze szkoły prośbę o to, żeby wypełnić jakąś deklarację bądź jakieś oświadczenie zgłoszenia dziecka na te zajęcia? Rodzice dostają takie oświadczenia. Co prawda mam duże dziecko, ale dostawałam co roku oświadczenie, które wypełniałam i mogłam zadecydować o lekcji religii – mówiła Luiza Sawicka-Hofstede, a następnie przeczytała oświadczenie, które dostał Leszek Stabrawa: – Deklaracja uczestnictwa na zajęcia dodatkowe z religii.

Fot. screen bochnia.sesja.pl

Głos przewodniczącego rady

Do dyskusji włączył się także przewodniczący Rady Miasta Bochnia Jan Balicki.

Za prowadzone zajęcia – mówię to jako osoba, która kiedyś odpowiadała za podobne rzeczy – odpowiada dyrektor. W tym momencie wszystkie te działania, które będą w szkole wykonywane są jakby w jego jurysdykcji. Jeżeli są czy będą nieprawidłowości w podstawie programowej, sposobie zatrudniania, braku zgód, to to podlega takim samym działaniom restrykcyjnym, jak powiedzmy działanie nauczyciela, który się nie wywiązuje z jakichś obowiązków – powiedział przewodniczący Jan Balicki.

Mam wrażenie, że trochę pani zawęziła bardzo temat do swoich powiedzmy przekonań. Zostawmy to rodzicom, natomiast oczywiście patrzmy na to co się dzieje. Proponowałbym, żebyśmy tego wątku bardzo prywatnego dotyczącego światopoglądu nie rozprzestrzeniali tutaj, bo na razie formalnie wszystko jest w porządku. Są możliwości prowadzenia zajęć dodatkowych i powiem pani więcej, bardzo często te deklaracje są zbierane albo na początku roku szkolnego, albo wcześniej, ale to przede wszystkim dla ułatwienia pracy przy arkuszu organizacyjnym – wyjaśnił Jan Balicki.

To sprostujmy to w mediach, żeby nie szła informacja, że to my zadecydowaliśmy – stwierdziła Luiza Sawicka-Hofstede.

Na koniec przewodniczący zaapelował o szersze spojrzenie mediów na prace rady. – Sądzę, że w tym momencie jakieś informacje do mediów wpłynęły. Nie wiem tylko czy będą chciały z tego skorzystać, bo ja mam takie wrażenie, że wczoraj podczas kilku godzin posiedzenia na komisji było poruszanych bardzo wiele spraw ważnych dotyczących inwestycji, ale jakoś tak się zdarzyło, że przebiły się tylko sprawy dotyczące tego, co zostało napisane w jednym powiedzmy portalu, więc oczekuję, że media też podejdą do tego trochę obiektywnie, niewybiórczo – dodał na koniec dyskusji Jan Balicki.

Czytaj również:

PODOBNE ARTYKUŁY

Artykuły promocyjne

Ogłoszenia