Jedno z najczęstszych pytań, jakie słyszy Aleksander Kropidłowski, reżyser z Bochni, brzmi: czy sztuczna inteligencja zabierze twórcom pracę? Jego odpowiedź jest spokojna i stanowcza. – „Dla mnie to jest narzędzie. Narzędzie, nad którym mam specyficzną kontrolę. Niepełną, ale wciąż bardzo dużą i bardzo kreatywną”. Marcowy numer „Kroniki” zainteresuje maturzystów – młodzież „mechanika” prezentuje się na klasowych, a uczennice i uczniowie I i II LO na fotografiach ze studniówek. Uwagę miłośników lokalnej historii zapewne przyciągnie artykuł „Archipelag agentów”, podróży – reportaż z otwierającej oczy wyprawy do Nepalu, a przyrodników – analiza występowania różnych gatunków sów w Bochni.

Barwny korowód ruszył spod Centrum Informacji Turystycznej na Plantach Salinarnych, by następnie zjechać do komory Ważyn na dalsze świętowanie. – „Siłą Bochni nigdy nie były wyłącznie jej mury, zabytki historyczne czy przywileje. Jej największą wartością zawsze byli i są mieszkańcy” – mówiła burmistrz Magdalena Łacna.

– „Dyskusja na temat karty mieszkańca splotła się na lutowej sesji z dyskusją na temat komunikacji publicznej, miejskich parkingów i miejsc postojowych. Wiadomo już, że karta stała się przedmiotem pożądania (w pierwszych trzech tygodniach od jej wprowadzenia starania o nią rozpoczęło ponad tysiąc Bochnian i Bochnianek) i że w najbliższych miesiącach w centrum miasta – na tzw. ruskim rynku oraz przy ul. Parkowej utworzonych zostanie ponad 100 dodatkowych miejsc postojowych, a to nie wszystko” – rozpoczyna relację z sesji Agnieszka Dziki. Ne brakuje ciekawostek. Jedną z nich jest informacja o tym, że do szkół podstawowych nr 4 i 7 trafią wkrótce zestawy do laboratoriów… sztucznej inteligencji.

– „Nie ma dziś nowych mieszkań w cenie niższej niż 400 tysięcy złotych, a taki wydatek jest dla młodych bardzo dużym obciążeniem. Jeśli rodzice nie pomagają finansowo, często zakup jest niemożliwy” – przyznaje Adam Świerczek, właściciel spółki Archi-Inwest. O to, dlaczego jest tak drogo i jak zmieniają się preferencje bocheńskich klientów, pyta dewelopera Aleksandra Fortuna-Nieć.

Początki polskiego narciarstwa związane z urodzonym w Bochni Stanisławem Barabaszem (1857-1949) przypomina Justyna Bodurka. W Zakopanem naszemu rodakowi ufundowano brązową tablicę. Samorząd bocheński także upamiętnił „pierwszego narciarza” nadając jego imię jednej z ulic. Niestety wywołało to… ostry sprzeciw. – „Szkoda, że część protestujących mieszkańców dzisiejszej ulicy Leśnej nie wiedziała o tej postaci nic więcej, poza tym, że brzmienie nazwiska było identyczne jak imię biblijnego złoczyńcy. W następstwie protestu jakże adekwatną dla Bochni nazwę zmieniono” – ubolewał wówczas na łamach „Kroniki” Jan Flasza.

„Archipelag agentów” – tak swój artykuł nazwał Ireneusz Sobas. – „Zakończenie wojny, które w przypadku Bocheńszczyzny miało miejsce w drugiej połowie stycznia 1945 roku nie stało się tak bardzo oczekiwanym przez Polaków wyzwoleniem” – zauważa. Lokalna bezpieka próbując przeciwdziałać działaniom konspiratorów, uciekała się do sprawdzonych metod pozyskiwania agentury. Autor dokładnie opisuje jaki był jej modus operandi, podaje nazwiska agentów i kiedy odbyły się ostatnie egzekucje ich ofiar.

Gdyby historia potoczyła się inaczej, kościół św. Pawła Apostoła mógłby dziś stać w zupełnie innym miejscu miasta. Podczas Czwartkowego Spotkania Muzealnego ks. Jan Nowakowski zdradził, że pierwotnie planowano jego budowę przy ulicy Piotra Galasa, jednak władze, chcąc zablokować inwestycję, błyskawicznie przeznaczyły teren pod hotel. Później rozważano inne lokalizacje: między ulicą Proszowską a Wygodą, przy ulicy księcia Poniatowskiego, a także na osiedlu św. Jana, gdzie mieszkańcy gorąco zabiegali o własną świątynię.

Po kilku miesiącach wspólnych projektów delegacja z krakowskiej szkoły, w tym bochnianie – nauczycielka języka angielskiego Paulina Włosińska i jej mąż Piotr wyruszyli w podróż do oddalonej o tysiące kilometrów górskiej miejscowości Nagarkot. Do plecaków zapakowali krówki z Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Bochni, prezenty dla uczniów z Nepalu…

– „Jeżeli dziecko, nie tylko z ADHD, nie rozumie, po co coś robi, to dla jego mózgu to jest po prostu orka – bez sensu i bez motywacji. Nasz mózg potrzebuje sensu, żeby się uczyć. Jeśli go nie widzi, zaczyna się bunt, unikanie i tysiąc wymówek” – zauważa psycholog i pedagog Stanisław Bobula, prelegent podczas konferencji „Jak rozkodować ADHD?” zorganizowanej przez Poradnię Psychologiczno-Pedagogiczną.

– „W roku 2019 mieliśmy 307 dzieci urodzonych w Bochni, oczywiście mówimy
o dzieciach urodzonych przez mieszkanki naszego miasta, w roku 2024 – 202 dzieci, a w pierwszym półroczu minionego roku – niecałą setkę. A zatem, trend spadkowy w urodzeniach zaczyna się utrwalać. I jest to duży ubytek, bo na przestrzeni tych kilku lat wyniósł przeszło 30 procent” – informuje Norbert Paprota , dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, w wywiadzie przeprowadzonym przez Agnieszkę Dziki.

Aż dziesięć maturalnych „mechanika” klas pozuje do zdjęć grupowych. Wszyscy prezentują się wyjątkowo elegancko.

– „Poprzez stylizację można wyrazić siebie, więc każda z dziewcząt szczyciła się swoją oryginalnością” – piszą w relacji z balu studniówkowego II LO Wiktoria Plebańczyk i Sylwia Chojnacka z klasy IV f. Z kolei Julia Kazior i Kamila Owsiak zauważają: – „Znakomitym pomysłem okazała się fotobudka”. W „Kronice” odnaleźć można zdjęcia z poloneza, a także fotografie zbiorowe z osobami towarzyszącymi.

Oryginalna jest relacja ze studniówki napisana przez Natalię Gołdas z I LO.– „Mono no aware” – czytamy w jednym ze śródtytułów. Autorka wyjaśnia, że w języku japońskim oznacza to „wzruszenie pięknem przemijania”. – „Z pewnością wielu z nas może odnieść je do czasu intensywnych przygotowań do balu” – przyznaje.

Marlena Bankowicz, jako uczennica Szkoły Podstawowej nr 7, zdobyła tytuł finalistki Małopolskiego Konkursu Języka Polskiego, organizowanego rokrocznie przez Kuratorium Oświaty w Krakowie. Potem została stypendystką burmistrza Bochni. Obecnie jako licealistka w I LO realizuje autorski projekt „Stronger together – budujemy mosty, nie mury”.

Kiedy pochodzący z Bochni Alek Kropidłowski opowiada o swojej pracy, szybko pojawiają się dwa tematy: film i sztuczna inteligencja. O AI nie mówi jednak jak o technologicznej sensacji ani zagrożeniu dla twórców. Raczej jak o kolejnym narzędziu pracy – trochę nieprzewidywalnym, czasem frustrującym, ale pełnym możliwości. Takim, które może zmienić sposób opowiadania historii, a może nawet funkcjonowania całej branży kreatywnej.

Czy w Bochni mieszkają sowy? – „Miasto zdominowane jest przez dwa gatunki: sowę uszatą i puszczyka zwyczajnego” – informuje Dominik Zwierniak i przypomina, że późna zima i przedwiośnie to dobry czas na obserwację sów. – „Przechadzka po lesie nocą, w ciszy, bez sztucznych świateł, z dala od hałasów i natłoku myśli jest ciekawym przeżyciem samym w sobie” – zachęca autor.

– „Słabsze na wyjazdach, mocne u siebie – ostatnie mecze pokazały charakter beniaminka i siłę bocheńskiej hali” – pisze Aleksandra Fortuna-Nieć w dziale sportowym. Nie brakuje relacji z innych rozgrywek, między innymi wyników judoków, piłkarzy ręcznych, piłkarzy nożnych, futsalistów czy rywalizujących w Krajowej Lidze Koszykówki podopiecznych Rafała Sroki.

Bohaterem cyklu „Znamy się tylko z widzenia” jest Jarosław Bogusz, muzyk i wokalista, absolwent I LO. Niedawno angażował się w organizację sesji muzycznych odbywających się w MDK – „Bochnia Music Sessions”.
Nigdy nie sądziłem, że
będę śpiewał na przykład podczas całego koncertu „Tribute to Wodecki – Zacznij od Bacha” i ludzie będą bić brawo. W ogóle, że uda mi się żyć z grania muzyki.
Polecam
Przekraczać strefę komfortu i podejmować wyzwania nawet wtedy, gdy nie czujemy się na nie gotowi.
Moim marzeniem jest
mieć rodzinę, być finansowo i kreatywnie niezależnym, nie zgnuśnieć na starość i zostawić coś po sobie.










